*W dalszym ciągu narracja trzecioosobowa*
Niall wpadł do szpitala nerwowo pytając w recepcji o Harry'ego. Zamiast jechać windą, jak zrobiłby każdy normalny człowiek, on postanowił wbiec po schodach na 3 piętro. Pokonał ponad 60 stopni. Zadyszany, jak nigdy pobiegł na koniec korytarza, gdzie przed salą numer 253 siedzieli chłopcy. Mocno przytulił Louis'a, który w dalszym ciągu płakał. Sam ledwo się powstrzymał.
- Co z nim ? - spytał drżącym głosem, bojąc się, że Lou wyleje więcej łez w jego podkoszulek. Nie chodzi o to, że bał się o kawałek materiału znajdujący się na nim, ale o Boo Bear'a. Ani Zayn, ani Liam nie odpowiedzieli. Szybszy był lekarz, który właśnie wyszedł z pomieszczenia, w którym znajdował się Haz.
- Gdyby nie to, że miał zapięte pasy powiedziałbym teraz "Przykro mi" - oznajmił mężczyzna, na co wszyscy odetchnęli z ulgą. Louis jeszcze mocniej wtulił się w Nialla - Jeszcze się nie obudził, ale możecie do niego iść.
Liam i Zayn jako pierwsi weszli do środka. Widok Harry'ego z posiniaczoną buzią, kilkoma ranami na policzkach i rozciętym łukiem brwiowym nieco ich przeraził. Liam podszedł do łóżka i chwycił dłoń lokowatego. Nie była zimna, ani też ciepła.
- Oh Harry, dlaczego to zrobiłeś ? - spytał łamiącym się głosem...
- On na pewno tego nie chciał - odpowiedział Zayn kładąc dłoń na ramieniu Liam'a.
- Ostatnio dziwnie się zachowywał - powiedział Lou, który wraz z Niall'em właśnie przyszedł.
- To prawda - odparł Liam. Niall zmarszczył brwi przypominając sobie zakład.
- To na pewno ma coś wspólnego z Lottie - oświadczył Lou głaszcząc Hazzę po policzku.
- Nie zwalaj od razu na swoją siostrę - mruknął Horan.
- Byli ze sobą bardzo blisko...
- Tak Wam się tylko wydawało - odparł Niall. Louie westchnął cicho pod nosem.
- Może masz rację Niall... - szepnął cicho Tomlinson.
- Nie chyba, tylko na pewno - pomyślał Irlandczyk.
~~~
Charlotte siedziała zmartwiona zastanawiając się czy Harry'emu nic nie jest. W końcu postanowiła napisać wiadomość do Zayn'a, nie wypadało jej odzywać się do Horana ze względu na awanturę sprzed kilku dni
Co z nim ? ;c x
Po chwili dostała odpowiedź :
Wyjdzie z tego, nie mart się x
Lottie powinna się cieszyć, ale w dalszym ciągu nie była pewna czy to prawda. Może Zayn chciał tylko ją pocieszyć ? Nonsens ! Przecież wiemy, że z Harry'm wszystko gra.
- Wszystko będzie dobrze - powiedziała Felicite przytulając Lottie do siebie. Blondynka uśmiechnęła się lekko.
- Oby - odpowiedziała.
- Chodźmy spać, jest już późno - siostra Charlotte opuściła jej pokój. Dziewczyna cicho westchnęła, a następnie położyła się w swoim łóżku. Przez około godzinę nie mogła zasnąć, cały czas martwiła się o jej niedoszłego chłopaka. Tak bardzo chciała go zobaczyć, przytulić, po prostu przy nim być. No cóż, była święcie przekonana, iz Harry ją kocha. Tylko Horan i Styles wiedzieli, że to nieprawda.
2:34, 3:01, 3:26 - mijały kolejne minuty, a Lottie w dalszym ciągu nie mogła zasnąć. Zaświeciła lampkę nocną znajdującą się na stoliku, tuż obok łóżka. Wyciągnęła pamiętnik.
xx.xx.xxxx, xx:xx
Drogi pamiętniku !
Martwię się o niego. Nie chcę go stracić.
xx Lottie
~~~
W szpitalu, przy łóżku Harry'ego siedział Louis. Reszta chłopców już jakiś czas temu postanowiła opuścić szpital, aby mieć siły i powrócić tam następnego dnia. Powieki chłopaka stawały się coraz cięższe, mimo wszystko wytrwale walczył z uczuciem senności. Nie chciał przecież, aby Harry się obudził podczas gdy on będzie sobie smacznie chrapał. Jednakże godzina była już bliska czwartej nad ranem Tomlinson pocałował dłoń Hazzy, a następnie położył obok niej swoją głowę odpływając w błogi sen.
_________
PRZEPRASZAM !
pisałam ten rozdział z przymusu, strasznie mi się nie podoba.
Postaram się dodać coś do końca tygodnia ale raczej nie ma szans ;c
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Byłoby miło, gdyby każdy kto przeczytał rozdział wyraził swoją opinię w formie komentarza :) Dziękuje za uwagę ♥
Monday, September 3, 2012
Saturday, August 25, 2012
Rozdział 19
*Oczami Harry'ego*
- Hazz wszystko w porządku ? - spytał Liam kładąc rękę na moim ramieniu. Oderwałem wzrok od wyświetlacza iPhone'a i popatrzyłem na niego.
- Tak, oczywiście - odpowiedziałem blado się uśmiechając. Daddy chyba nie uwierzył, ponieważ zmarszczył brwi i powiedział - Nie chcesz o tym rozmawiać ? Prawda ? - skinąłem głową dając mu do zrozumienia, że chcę pobyć sam.
- Odkąd wróciliśmy z Australii nie jesteś sobą, wiesz ? - rzekł, a następnie opuścił pomieszczenie zostawiając mnie samego ze swoimi myślami. Dlaczego byłem tak naiwny i dałem się skusić na ten zakład ? Dlaczego ? Wyrzuty sumienia doprowadzają mnie do szału, nie mogę zasnąć, ani normalnie funkcjonować. Może przytoczę Wam pewną rozmowę z pewną osobą, jakiś tydzień temu.
- Harry, musimy porozmawiać !
- Co się stało Niall ?
- Lubisz zakłady ?
- Zależy jakie...
- Oh, myślę, że ten ci się spodoba.
Nigdy nie zapomnę tej radości w jej oczach kiedy fałszywie wyznałem jej miłość. Ehh gdybym tylko mógł cofnąć czas...
- Harry, pojedziesz po Niall'a na lotnisko ? - spytał z nadzieją w głosie Louie. Jak mogłem zrobić coś takiego jego siostrze ?
- Oczywiście Lou - podniosłem się fotela i udałem się do wyjścia zgarniając przy okazji kluczyki. Wyszedłem z mieszkania trzaskając przy tym drzwiami, chociaż wcale tego nie chciałem. Wsiadłem do range rovera, zapiąłem pasy i włączyłem radio wystarczająco głośno, aby zagłuszyć swoje myśli. Odpaliłem pojazd i ruszyłem w kierunku autostrady, która miała poprowadzić mnie na Heathrow. Jechałem 5 minut kiedy rozległy się nuty dobrze znanej mi piosenki "Love The Way You Lie"
- Serio ?! - krzyknąłem zdenerwowany zaciskając kurczowo dłonie na kierownicy. Zobaczyłem znak wskazujący kierunek na lotnisko. Dobrze znałem drogę, ale pod wpływem wyrzutów sumienia mogłem zabłądzić. Skręciłem w prawo. Nagle zza zakrętu wyjechał prawdopodobnie tir. Blask reflektorów mnie oślepił. Następne co usłyszałem to dźwięk klaksonu i przerażającą ciszę.
*Narracja trzecioosobowa*
Louis, Zayn i Liam siedzieli w salonie mieszkania Lou i Harry'ego grając na Play Station kiedy telefon Liama się odezwał. Chłopak wyciągnął iPhone'a z kieszenie i odebrał.
- Nie ma go ? Pojechał pół godziny temu. Zaraz zadzwonię - Malik i Tomlinson popatrzyli na niego wyczekując wyjaśnień - Nialler dzwonił. Harry jeszcze nie przyjechał
- Może są korki, zaraz zadzwonię - powiedział spokojnie Louis przykładając telefon do ucha.
Jeden sygnał, dwa, trzy, siedem - nie odbiera. Lou postanowił się nie przejmować, to normalne, że lokowaty nie odbierał. Powrócił do swojego poprzedniego zajęcia. Po chwili jednak na wyświetlaczu pojawiło się połączenie przychodzące : Harry. Louie był gotowy zrobić mu awanturę. Nialler czekał na lotnisku sam, bez ochrony. Pewnie fanki nie dawały mu spokoju. Odebrał... W pokoju zapanowała cisza, którą przerwał trzask upadającego iPhone'a. Liam i Zayn momentalnie podskoczyli patrząc na Louis'a.
- Harry... O-on.. jest w szpitalu - wydukał chowając twarz w dłonie. Chłopcy rzucili dżojstiki na stolik i jak najszybciej ruszyli do wyjścia. Louis siedział dalej w tej samej pozycji.
- Lou, idziesz ? - spytał z nadzieją Zayn... Nie odpowiedział. Jedyne co można było usłyszeć to cichy szloch.
~~~
Niall w tym samym czasie nadal czekał, a fanki nie dawały mu spokoju. Poczuł wibrację w kieszeni jego jeansów. Wyciągnął telefon i spojrzał na wyświetlacz. Jak strzała pobiegł w stronę postoju dla taksówek. Wsiadł do czarnego pojazdu.
- Royal London Hospital - rzucił najgłośniej jak potrafił. Wszedł na twitter'a gdzie było już głośno o wypadku Harry'ego Styles'a z One Direction. Fani pisali wyrazy współczucia, jakby Styles nie żył.. A przecież on nie umarł. Nialler rzucił Blackberry na siedzenie obok. Przetarł dłońmi oczy, zbierając łzy, przed których wylaniem chciał się uchronić.
Harry był dla niego jak brat, młodszy brat. Nie chciał go stracić, pomimo, że Charlotte kocha właśnie Hazzę, a nie jego. Serce nie sługa.
~~~
W Doncaster śmiejąca się Lottie weszła właśnie do kina. Niczego nieświadoma oglądała komedię podczas, kiedy jej miłość walczyła o życie. Zadowolona z udanego wypadu z przyjaciółmi weszła na twitter'a, chcąc napisać coś o tym niesamowitym wieczorze.
- Harry - wyszeptała i poczuła jak po jej policzku spływa łza. Wiedziała, że nie może do niego pojechać, rodzice się nie zgodzą, jutro szkoła. Postanowiła zadzwonić do Louis'a. Nie odebrał i dzięki temu dotarło do niej w jakim stanie musi być brat.
__________
Trochę się pozmieniało, prawda ? Ale mam nadzieję że się podoba :)
Następny dodam niedługo ale pod warunkiem że będzie duuuużo komentarzy :>
- Hazz wszystko w porządku ? - spytał Liam kładąc rękę na moim ramieniu. Oderwałem wzrok od wyświetlacza iPhone'a i popatrzyłem na niego.
- Tak, oczywiście - odpowiedziałem blado się uśmiechając. Daddy chyba nie uwierzył, ponieważ zmarszczył brwi i powiedział - Nie chcesz o tym rozmawiać ? Prawda ? - skinąłem głową dając mu do zrozumienia, że chcę pobyć sam.
- Odkąd wróciliśmy z Australii nie jesteś sobą, wiesz ? - rzekł, a następnie opuścił pomieszczenie zostawiając mnie samego ze swoimi myślami. Dlaczego byłem tak naiwny i dałem się skusić na ten zakład ? Dlaczego ? Wyrzuty sumienia doprowadzają mnie do szału, nie mogę zasnąć, ani normalnie funkcjonować. Może przytoczę Wam pewną rozmowę z pewną osobą, jakiś tydzień temu.
- Harry, musimy porozmawiać !
- Co się stało Niall ?
- Lubisz zakłady ?
- Zależy jakie...
- Oh, myślę, że ten ci się spodoba.
Nigdy nie zapomnę tej radości w jej oczach kiedy fałszywie wyznałem jej miłość. Ehh gdybym tylko mógł cofnąć czas...
- Harry, pojedziesz po Niall'a na lotnisko ? - spytał z nadzieją w głosie Louie. Jak mogłem zrobić coś takiego jego siostrze ?
- Oczywiście Lou - podniosłem się fotela i udałem się do wyjścia zgarniając przy okazji kluczyki. Wyszedłem z mieszkania trzaskając przy tym drzwiami, chociaż wcale tego nie chciałem. Wsiadłem do range rovera, zapiąłem pasy i włączyłem radio wystarczająco głośno, aby zagłuszyć swoje myśli. Odpaliłem pojazd i ruszyłem w kierunku autostrady, która miała poprowadzić mnie na Heathrow. Jechałem 5 minut kiedy rozległy się nuty dobrze znanej mi piosenki "Love The Way You Lie"
- Serio ?! - krzyknąłem zdenerwowany zaciskając kurczowo dłonie na kierownicy. Zobaczyłem znak wskazujący kierunek na lotnisko. Dobrze znałem drogę, ale pod wpływem wyrzutów sumienia mogłem zabłądzić. Skręciłem w prawo. Nagle zza zakrętu wyjechał prawdopodobnie tir. Blask reflektorów mnie oślepił. Następne co usłyszałem to dźwięk klaksonu i przerażającą ciszę.
*Narracja trzecioosobowa*
Louis, Zayn i Liam siedzieli w salonie mieszkania Lou i Harry'ego grając na Play Station kiedy telefon Liama się odezwał. Chłopak wyciągnął iPhone'a z kieszenie i odebrał.
- Nie ma go ? Pojechał pół godziny temu. Zaraz zadzwonię - Malik i Tomlinson popatrzyli na niego wyczekując wyjaśnień - Nialler dzwonił. Harry jeszcze nie przyjechał
- Może są korki, zaraz zadzwonię - powiedział spokojnie Louis przykładając telefon do ucha.
Jeden sygnał, dwa, trzy, siedem - nie odbiera. Lou postanowił się nie przejmować, to normalne, że lokowaty nie odbierał. Powrócił do swojego poprzedniego zajęcia. Po chwili jednak na wyświetlaczu pojawiło się połączenie przychodzące : Harry. Louie był gotowy zrobić mu awanturę. Nialler czekał na lotnisku sam, bez ochrony. Pewnie fanki nie dawały mu spokoju. Odebrał... W pokoju zapanowała cisza, którą przerwał trzask upadającego iPhone'a. Liam i Zayn momentalnie podskoczyli patrząc na Louis'a.
- Harry... O-on.. jest w szpitalu - wydukał chowając twarz w dłonie. Chłopcy rzucili dżojstiki na stolik i jak najszybciej ruszyli do wyjścia. Louis siedział dalej w tej samej pozycji.
- Lou, idziesz ? - spytał z nadzieją Zayn... Nie odpowiedział. Jedyne co można było usłyszeć to cichy szloch.
~~~
Niall w tym samym czasie nadal czekał, a fanki nie dawały mu spokoju. Poczuł wibrację w kieszeni jego jeansów. Wyciągnął telefon i spojrzał na wyświetlacz. Jak strzała pobiegł w stronę postoju dla taksówek. Wsiadł do czarnego pojazdu.
- Royal London Hospital - rzucił najgłośniej jak potrafił. Wszedł na twitter'a gdzie było już głośno o wypadku Harry'ego Styles'a z One Direction. Fani pisali wyrazy współczucia, jakby Styles nie żył.. A przecież on nie umarł. Nialler rzucił Blackberry na siedzenie obok. Przetarł dłońmi oczy, zbierając łzy, przed których wylaniem chciał się uchronić.
Harry był dla niego jak brat, młodszy brat. Nie chciał go stracić, pomimo, że Charlotte kocha właśnie Hazzę, a nie jego. Serce nie sługa.
~~~
W Doncaster śmiejąca się Lottie weszła właśnie do kina. Niczego nieświadoma oglądała komedię podczas, kiedy jej miłość walczyła o życie. Zadowolona z udanego wypadu z przyjaciółmi weszła na twitter'a, chcąc napisać coś o tym niesamowitym wieczorze.
- Harry - wyszeptała i poczuła jak po jej policzku spływa łza. Wiedziała, że nie może do niego pojechać, rodzice się nie zgodzą, jutro szkoła. Postanowiła zadzwonić do Louis'a. Nie odebrał i dzięki temu dotarło do niej w jakim stanie musi być brat.
__________
Trochę się pozmieniało, prawda ? Ale mam nadzieję że się podoba :)
Następny dodam niedługo ale pod warunkiem że będzie duuuużo komentarzy :>
Wednesday, August 22, 2012
Info
Postawiliście mnie w bardzo trudnej sytuacji wybierając życie Lottie i Hazzy na przemian. W sumie to na rękę byłoby mi zacząć od życia Lottie teraz, a potem przeskoczyć kilka lat później, ale ok.
Kurde, zbliżam się do końca tego opowiadania. Nie mam totalnie pomysłów, na to co mogłoby się wydarzyć.
Piszę tą notkę po to aby Was poinformować, że pisanie oczami Hazzy jest dla mnie trudne dlatego może mi to zająć nawet miesiąc. Postaram się robić co w mojej mocy. A i nie wiem czym się mam sugerować chcąc wiedzieć ile osób czyta mojego bloga. Ilością komentarzy, obserwatorów czy kliknięć w ankiecie. Wychodzi na to, że mój blog jest denny (ja sama tak sądzę) i szczerze mnie dziwi, że ktoś tu zagląda. Póki co jestem jeszcze tu >>>> 1. , 2. , 3.
Trójka jest o Bieber'rze (just sayin)
Jesteście w stanie pokazać mi, że czytacie tego bloga ?
Przepraszam za monolog. Suzie x
Kurde, zbliżam się do końca tego opowiadania. Nie mam totalnie pomysłów, na to co mogłoby się wydarzyć.
Piszę tą notkę po to aby Was poinformować, że pisanie oczami Hazzy jest dla mnie trudne dlatego może mi to zająć nawet miesiąc. Postaram się robić co w mojej mocy. A i nie wiem czym się mam sugerować chcąc wiedzieć ile osób czyta mojego bloga. Ilością komentarzy, obserwatorów czy kliknięć w ankiecie. Wychodzi na to, że mój blog jest denny (ja sama tak sądzę) i szczerze mnie dziwi, że ktoś tu zagląda. Póki co jestem jeszcze tu >>>> 1. , 2. , 3.
Trójka jest o Bieber'rze (just sayin)
Jesteście w stanie pokazać mi, że czytacie tego bloga ?
Przepraszam za monolog. Suzie x
Tuesday, August 14, 2012
Rozdział 18
(...)
Po długim i męczącym locie, który spędziłam śpiąc w ramionach Harry'ego wylądowaliśmy na lotnisku Heathrow. Zabraliśmy swoje bagaże.
- Na pewno sobie poradzicie ? - pytał po raz kolejny zmartwiony Louis.
- Tak, na pewno. Nie mamy pięciu lat - odpowiedziałam z lekkim oburzeniem, gdyż irytowała mnie seria nudnych pytań z jego stron. Rozumiem, martwi się ale to nie jest powód, aby nas tym zamęczać, prawda ?
- Dobrze... To chociaż się pożegnajmy - powiedział po czym mocno nas przytulił. Następnie pożegnałyśmy się z resztą chłopaków. Harry'ego zostawiłam na koniec, bo wiedziałam, że będzie mi bardzo ciężko.
- Dbaj o siebie, nie rób głupstw, nie zapomnij o mnie - powiedział po czym mocno mnie przytulił. Chciałam aby ta chwila trwała wiecznie. Jak pomyślę, że rano będę się budzić sama to szklą mi się oczy. Nie będę mogła poczuć już tego ciepła bijącego od niego, zapachu perfum, który był dla mnie jak narkotyk. Poczułam jak pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.
- Nie płacz, proszę - szepnął mi na ucho Harry.
- Obiecaj, że mnie odwiedzisz. Obiecaj ! - spojrzałam mu w oczy. Ten odcień zieleni chyba zawsze będzie mi o nim przypominał.
- Obiecuje ! - pocałował mnie w policzek. Przeszedł mnie dreszcz na samą myśl, że prawdopodobnie w ciągu najbliższych kilku miesięcy nie będę miała okazji poczuć jego dotyku.
- Lottie, musimy iść - oznajmiła siostra. Z bólem serca przeszłam przed odprawę. Ledwo co powstrzymywałam się od płaczu. Za dużo ludzi, nie chciałam, aby się na mnie patrzyli. (...)
Wsiadłyśmy właśnie do samolotu. Zajęłam miejsce przy oknie, chciałam jeszcze popatrzeć na Londyn. Cóż, może to nie to samo co Australia, ale tu jest mój Harry i mimo wszystko kocham to miasto. Ahh Australia... Plaża z Niallem, niechciana kąpiel, złamana noga, wsparcie Niallera, romans Hazzy, miłość Niallera, Fayn*, miłość Harolda, kłótnie z Lou, gra w pokera, a przede wszystkim pogoda.
- Charlotte, wszystko w porządku ? - spytała Fizzy kładąc rękę na moim ramieniu.
- Tak - odpowiedziałam uśmiechając się sztucznie. Felicite pokręciła głową.
- Na pewno ? Bo wiesz płaczesz i nie wydaje mi się - dotknęłam dłonią policzka. Faktycznie, był cały mokry. Nieświadomy płacz ? Pierwszy raz mi się coś takiego zdarzyło. Otarłam łzy. - Nie martw się, nie zdradzi cię.
- O czym ty mówisz ?
- O Niall'u. Jesteście razem prawda ? Dziwi mnie tylko, że nie był zły po tym jak długo żegnałaś się z Harry'm - powiedziała. Że co proszę ? Ja i Niall ?!
- Niby skąd to wytrzasnęłaś ? - spytałam zdenerwowana.
- Niall powiedział. Rozpowiadał to wszystkim, jak spaliście z Harrym w samolocie - odparła. Zabiję go ! Wyciągnęłam szybko iPhone'a i wykręciłam numer do Horana. Dziwne, że w samolocie był zasięg.
[L - Lottie] - [N - Niall]
L : Niall, dlaczego to robisz ?! Dlaczego ?!
N : O co ci...
L : Wiesz o co ! Jak mogłeś powiedzieć wszystkim, że jesteśmy razem. Co jeśli Harry się dowie ?!
N : Przepraszam, ja
L : Myślałam, że jesteś moim przyjacielem. Wydawało mi się, że mogę na ciebie liczyć. Dlaczego to zrobiłeś ?! Nie odpowiadaj. Już nigdy nie zamienie z tobą słowa, nigdy ! Nie nazywaj siebie moim przyjacielem, bo teraz jesteś wrogiem.
- Wow - wydukała siostra. Wrzuciłam iPhone do torby. Zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Fizzy mnie przytuliła.
- Nie kocham go. Kocham Harry'ego, ale uznałam, że lepiej abyśmy byli tylko przyjaciółmi. Nie chciałam związku na odległość - powiedziałam.
- Dobrze rozumie o czym mówisz... Ale nie zerwałam z Zayn'em - zaśmiałam się cicho - Weź się w garść !
- Oczywiście - uśmiechnęłam się.
*Półgodziny później*
- Jak to skręciłaś kostkę ?! - niemalże krzyknęła Jay, gdy usłyszała moją historię.
- Normalnie - odpowiedziałam cicho. Mama przewróciła teatralnie oczami po czym poprowadziła nas w stronę samochodu. Felicite usiadła z tyłu a ja zajęłam miejsce obok naszej rodzicielki.
- Jedźmy do szpitala, dzisiaj już można ściągnąć mi gips - oznajmiłam uśmiechnięta. Ruszyłyśmy w stronę przychodni. Przez ten półgodzinny lot uświadomiłam sobie, że Harry mnie nie odwiedzi. On o mnie zapomni już za kilka miesięcy, a może i nawet tygodni. W każdym bądź razie jestem gotowa na to co się stanie.
Dojechałyśmy na miejsce. Weszłam do budynku i od razu spytałam pielęgniarkę gdzie moge się udać z moją nogą. Zapukałam do drzwi na następnie uchyliłam je. Mój wzrok przykuł młody mężczyzna siedzący przy biurku.
- Chyba nie powinnaś chodzić sama w takim stanie - powiedział patrząc na moja nogę.
- Ja właśnie w tej sprawie... Powiedziano mi, że mam nosić gips dwa tygodnie, a ten termin minął wczoraj więc mogłabym się już tego pozbyć - spytałam uśmiechając się lekko.
- Siadaj - rozkazał. Wykonałam polecenie i pozwoliłam lekarzowi działać. Nie trwało to długo czyli po chwili moja noga była już wolna. To cudowne uczucie mieć tak lekką stopę. Mężczyzna kazał mi uważać na kostkę, aby sytuacja się nie powtórzyła. Podziękowałam i uchachana wróciłam do auta. Następny kierunek - dom ! (...) Wysiadłam z samochodu jako pierwsza i pobiegłam do Daisy i Phoebe, które stały przed wejściem. Mocno je wyściskałam, one też nie pozostały mi dłużne. W środku czekał na nas tata. Jego także przywitałam uściskiem. Udałam się do pokoju gdzie odbyłam kilkugodzinną rozmowę z Harry'm na skype'ie.
___________
Kilka spraw.
1. Z boku pojawiła się ankieta, w której wybieracie co chcecie aby działo się dalej. Ankieta trwa tydzień, a po zakończeniu max dwa tygodnie i pojawi się nowy :)
2. Każdy kto czyta niech skomentuje bo to zależy od dalszych losów bloga. Może to być emotikonka lub cokolwiek bylebym wiedziała, że jesteście. Pamiętajcie KAŻDY !
- Dbaj o siebie, nie rób głupstw, nie zapomnij o mnie - powiedział po czym mocno mnie przytulił. Chciałam aby ta chwila trwała wiecznie. Jak pomyślę, że rano będę się budzić sama to szklą mi się oczy. Nie będę mogła poczuć już tego ciepła bijącego od niego, zapachu perfum, który był dla mnie jak narkotyk. Poczułam jak pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.
- Nie płacz, proszę - szepnął mi na ucho Harry.
- Obiecaj, że mnie odwiedzisz. Obiecaj ! - spojrzałam mu w oczy. Ten odcień zieleni chyba zawsze będzie mi o nim przypominał.
- Obiecuje ! - pocałował mnie w policzek. Przeszedł mnie dreszcz na samą myśl, że prawdopodobnie w ciągu najbliższych kilku miesięcy nie będę miała okazji poczuć jego dotyku.
- Lottie, musimy iść - oznajmiła siostra. Z bólem serca przeszłam przed odprawę. Ledwo co powstrzymywałam się od płaczu. Za dużo ludzi, nie chciałam, aby się na mnie patrzyli. (...)
Wsiadłyśmy właśnie do samolotu. Zajęłam miejsce przy oknie, chciałam jeszcze popatrzeć na Londyn. Cóż, może to nie to samo co Australia, ale tu jest mój Harry i mimo wszystko kocham to miasto. Ahh Australia... Plaża z Niallem, niechciana kąpiel, złamana noga, wsparcie Niallera, romans Hazzy, miłość Niallera, Fayn*, miłość Harolda, kłótnie z Lou, gra w pokera, a przede wszystkim pogoda.
- Charlotte, wszystko w porządku ? - spytała Fizzy kładąc rękę na moim ramieniu.
- Tak - odpowiedziałam uśmiechając się sztucznie. Felicite pokręciła głową.
- Na pewno ? Bo wiesz płaczesz i nie wydaje mi się - dotknęłam dłonią policzka. Faktycznie, był cały mokry. Nieświadomy płacz ? Pierwszy raz mi się coś takiego zdarzyło. Otarłam łzy. - Nie martw się, nie zdradzi cię.
- O czym ty mówisz ?
- O Niall'u. Jesteście razem prawda ? Dziwi mnie tylko, że nie był zły po tym jak długo żegnałaś się z Harry'm - powiedziała. Że co proszę ? Ja i Niall ?!
- Niby skąd to wytrzasnęłaś ? - spytałam zdenerwowana.
- Niall powiedział. Rozpowiadał to wszystkim, jak spaliście z Harrym w samolocie - odparła. Zabiję go ! Wyciągnęłam szybko iPhone'a i wykręciłam numer do Horana. Dziwne, że w samolocie był zasięg.
[L - Lottie] - [N - Niall]
L : Niall, dlaczego to robisz ?! Dlaczego ?!
N : O co ci...
L : Wiesz o co ! Jak mogłeś powiedzieć wszystkim, że jesteśmy razem. Co jeśli Harry się dowie ?!
N : Przepraszam, ja
L : Myślałam, że jesteś moim przyjacielem. Wydawało mi się, że mogę na ciebie liczyć. Dlaczego to zrobiłeś ?! Nie odpowiadaj. Już nigdy nie zamienie z tobą słowa, nigdy ! Nie nazywaj siebie moim przyjacielem, bo teraz jesteś wrogiem.
- Wow - wydukała siostra. Wrzuciłam iPhone do torby. Zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Fizzy mnie przytuliła.
- Nie kocham go. Kocham Harry'ego, ale uznałam, że lepiej abyśmy byli tylko przyjaciółmi. Nie chciałam związku na odległość - powiedziałam.
- Dobrze rozumie o czym mówisz... Ale nie zerwałam z Zayn'em - zaśmiałam się cicho - Weź się w garść !
- Oczywiście - uśmiechnęłam się.
*Półgodziny później*
- Jak to skręciłaś kostkę ?! - niemalże krzyknęła Jay, gdy usłyszała moją historię.
- Normalnie - odpowiedziałam cicho. Mama przewróciła teatralnie oczami po czym poprowadziła nas w stronę samochodu. Felicite usiadła z tyłu a ja zajęłam miejsce obok naszej rodzicielki.
- Jedźmy do szpitala, dzisiaj już można ściągnąć mi gips - oznajmiłam uśmiechnięta. Ruszyłyśmy w stronę przychodni. Przez ten półgodzinny lot uświadomiłam sobie, że Harry mnie nie odwiedzi. On o mnie zapomni już za kilka miesięcy, a może i nawet tygodni. W każdym bądź razie jestem gotowa na to co się stanie.
Dojechałyśmy na miejsce. Weszłam do budynku i od razu spytałam pielęgniarkę gdzie moge się udać z moją nogą. Zapukałam do drzwi na następnie uchyliłam je. Mój wzrok przykuł młody mężczyzna siedzący przy biurku.
- Chyba nie powinnaś chodzić sama w takim stanie - powiedział patrząc na moja nogę.
- Ja właśnie w tej sprawie... Powiedziano mi, że mam nosić gips dwa tygodnie, a ten termin minął wczoraj więc mogłabym się już tego pozbyć - spytałam uśmiechając się lekko.
- Siadaj - rozkazał. Wykonałam polecenie i pozwoliłam lekarzowi działać. Nie trwało to długo czyli po chwili moja noga była już wolna. To cudowne uczucie mieć tak lekką stopę. Mężczyzna kazał mi uważać na kostkę, aby sytuacja się nie powtórzyła. Podziękowałam i uchachana wróciłam do auta. Następny kierunek - dom ! (...) Wysiadłam z samochodu jako pierwsza i pobiegłam do Daisy i Phoebe, które stały przed wejściem. Mocno je wyściskałam, one też nie pozostały mi dłużne. W środku czekał na nas tata. Jego także przywitałam uściskiem. Udałam się do pokoju gdzie odbyłam kilkugodzinną rozmowę z Harry'm na skype'ie.
___________
Kilka spraw.
1. Z boku pojawiła się ankieta, w której wybieracie co chcecie aby działo się dalej. Ankieta trwa tydzień, a po zakończeniu max dwa tygodnie i pojawi się nowy :)
2. Każdy kto czyta niech skomentuje bo to zależy od dalszych losów bloga. Może to być emotikonka lub cokolwiek bylebym wiedziała, że jesteście. Pamiętajcie KAŻDY !
Friday, August 3, 2012
Rozdział 17
Na lotnisku zaczepiło nas mnóstwo directioners. Oczywiście wiedziały, że tam będziemy. Chłopcy zrobili sobie z nimi zdjęcia. Przeszliśmy przez odprawę i udaliśmy się do samolotu. Na szczęście lecieliśmy prywatnym samolotem. Wszyscy usiedli blisko wyjścia, jedynie ja udałam się na sam koniec maszyny. Chciałam przez chwilę pobyć sama i zanotować trochę rzeczy w pamiętniku. Wyciągnęłam z torby 96 kartkowy brulion, ozdobiony różnymi naklejkami i napisami dodanymi przeze mnie. Otworzyłam stronę z ostatnio dodanym wpisem. Wzięłam do ręki długopis i zaczęłam pisać, jednocześnie wsłuchując się w piosenkę 'The A Team'
28.05.2012, 11:11 a.m <GTM +12>
Drogi Pamiętniku,
Tutaj Charlotte. Dawno nie pisałam, przepraszam. Czekałam, aż zdarzy się cud. I wiesz co ?
Zdarzył się. Pamiętasz może jak w ostatnim wpisie mówiłam coś o wyjeździe do Australii ?
Pojechałam tam razem z One Direction i Felicite. Z tego co pamiętam, nie mówiłam, że podoba mi się Harry Styles, najmłodszy z zespołu... No to mówię, a raczej piszę ;) Zakochał się we mnie. A wiem to, bo wyznał mi miłość. To jest właśnie ten cud. Siedzę w samolocie, wracamy do UK, następnym razem napiszę już z domu.
xx Lottie
Schowałam wszystko, łącznie z telefonem i przesiadłam się.
- Nawet nie macie pojęcia jak będzie mi was brakować - powiedziałam ze smutną miną. Harry objął mnie ramieniem. - Louis, zabierz nas ze sobą do USA, proszę.
- Nie ma mowy. I tak będę miał kłopoty przez twoją złamaną nogą - odpowiedział z grobową miną... Wszyscy wiemy, że to do Lou nie podobne dlatego na wszelki wypadek przyłożyłam dłoń do jego czoła.
- Nie masz gorączki... Uśmiechnij się braciszku - odparłam na co Lou się uśmiechnął. - Znacznie lepiej
- Mogę Was o coś spytać ? - odezwał się Louis.
- Umm jasne - odpowiedział Niall.
- To dotyczy w sumie tylko Zayn'a i Fizzy - nasza trójka domyśliła się o co może chodzić - Dużo czasu ostatnio spędzacie razem, więc pomyślałem, że coś między wami jest...
Zaczęłam się śmiać, a po chwili dołączyła do mnie reszta.
- Lou to niedorzeczne - powiedziałam starając się jakoś wybronić Felicite.
- Masz racje, Charlotte. Oni mają razem pokój więc to chyba oczywiste, że spędzają dużo czasu ze sobą.
- Chodźmy do tyłu, chcę porozmawiać - szepnął mi na ucho Harry. Wstałam pierwsza i poszłam usiąsiadłam po turecku na końcu samolotu, pod oknem. Po jakiś pięciu minutach dołączył do mnie Styles.
- Więc o czym chciałeś porozmawiać ? - spytałam.
- O nas - odparł cicho.
- Harry, nie ma nas. Tak wiem, ty mnie kochasz, a ja kocham ciebie bardzo mocno i to od bardzo dawna, tylko... Jest już trochę za późno na jakikolwiek związek, nawet na odległość - Harry otworzył usta, chciał mi przerwać ale byłam szybsza - Spotykasz mnóstwo pięknych dziewczyn, a ja z każdym zdjęciem z fanką lub inną osobą byłam bardziej zazdrosna i bardziej raniona. Nie zrozum mnie źle, ale naprawdę to było dla mnie trudne od samego początku. Zabrzmiało to bardzo samolubnie, przepraszam. Nie jestem gotowa na związek na odległość. Może zostańmy przyjaciółmi, jestem pewna, że wyjdzie to nam obojgu na dobre - zakończyłam swój monolog, wlepiłam wzrok w swoje nogi czekając na jego odpowiedź. Będę tego żałować, wiem, ale pomyślcie. Następnym razem spotkam go nie wiadomo kiedy, może to być nawet za 2 lata.
- Masz rację. Zostańmy przyjaciółmi. Wolę cierpieć za ciebie - cmoknął mnie w policzek. Serce zaczęło mi szybciej bić na samą świadomość, że był mnie tak blisko.
- Nie o to mi chodzi. Nie chcę, aby żadne z nas cierpiało - podniosłam wzrok i spojrzałam mu w oczy.
- Mam ochotę cię pocałować - powiedział prawie niesłyszalnie.
- Za dużo osób tu jest - odpowiedziałam. Na jego twarzy malował się smutek, prawdopodobnie tak samo jak u mnie. Przez te dwa tygodnie zbliżyłam się do niego, tak samo jak do Niall'a. Nie mogę uwierzyć, że będę w Doncaster tylko z Fizzy, bez Lou i chłopców, którzy zawsze poprawiali mi humor. No, jest jeszcze reszta mojej rodziny i przyjaciele. Przytuliłam mocno Harry'ego rozkoszując się jego zapachem. Harold pogłaskał mnie po włosach, a ja głośno westchnęłam.
- Odwiedzisz mnie jeszcze kiedyś ?
- Jak tylko Lou pojedzie do Doncaster - oznajmił czym od razu poprawił mi humor.
- Wiesz, że przyjaciele się nie całują ? - spytałam, bo właśnie to przyszło mi na myśl.
- Tak wiem - odpowiedział po czym obydwoje się zaśmialiśmy.
- Co wam tak wesoło ? - zapytał Liam.
- A tak jakoś - powiedziałam siadając normalnie.
__________
Następny max. tydzień po 14 komentarzach.
Do Alice : Lottie było smutno, że Niall przez nią jest nieszczęśliwy xx
28.05.2012, 11:11 a.m <GTM +12>
Drogi Pamiętniku,
Tutaj Charlotte. Dawno nie pisałam, przepraszam. Czekałam, aż zdarzy się cud. I wiesz co ?
Zdarzył się. Pamiętasz może jak w ostatnim wpisie mówiłam coś o wyjeździe do Australii ?
Pojechałam tam razem z One Direction i Felicite. Z tego co pamiętam, nie mówiłam, że podoba mi się Harry Styles, najmłodszy z zespołu... No to mówię, a raczej piszę ;) Zakochał się we mnie. A wiem to, bo wyznał mi miłość. To jest właśnie ten cud. Siedzę w samolocie, wracamy do UK, następnym razem napiszę już z domu.
xx Lottie
Schowałam wszystko, łącznie z telefonem i przesiadłam się.
- Nawet nie macie pojęcia jak będzie mi was brakować - powiedziałam ze smutną miną. Harry objął mnie ramieniem. - Louis, zabierz nas ze sobą do USA, proszę.
- Nie ma mowy. I tak będę miał kłopoty przez twoją złamaną nogą - odpowiedział z grobową miną... Wszyscy wiemy, że to do Lou nie podobne dlatego na wszelki wypadek przyłożyłam dłoń do jego czoła.
- Nie masz gorączki... Uśmiechnij się braciszku - odparłam na co Lou się uśmiechnął. - Znacznie lepiej
- Mogę Was o coś spytać ? - odezwał się Louis.
- Umm jasne - odpowiedział Niall.
- To dotyczy w sumie tylko Zayn'a i Fizzy - nasza trójka domyśliła się o co może chodzić - Dużo czasu ostatnio spędzacie razem, więc pomyślałem, że coś między wami jest...
Zaczęłam się śmiać, a po chwili dołączyła do mnie reszta.
- Lou to niedorzeczne - powiedziałam starając się jakoś wybronić Felicite.
- Masz racje, Charlotte. Oni mają razem pokój więc to chyba oczywiste, że spędzają dużo czasu ze sobą.
- Chodźmy do tyłu, chcę porozmawiać - szepnął mi na ucho Harry. Wstałam pierwsza i poszłam usiąsiadłam po turecku na końcu samolotu, pod oknem. Po jakiś pięciu minutach dołączył do mnie Styles.
- Więc o czym chciałeś porozmawiać ? - spytałam.
- O nas - odparł cicho.
- Harry, nie ma nas. Tak wiem, ty mnie kochasz, a ja kocham ciebie bardzo mocno i to od bardzo dawna, tylko... Jest już trochę za późno na jakikolwiek związek, nawet na odległość - Harry otworzył usta, chciał mi przerwać ale byłam szybsza - Spotykasz mnóstwo pięknych dziewczyn, a ja z każdym zdjęciem z fanką lub inną osobą byłam bardziej zazdrosna i bardziej raniona. Nie zrozum mnie źle, ale naprawdę to było dla mnie trudne od samego początku. Zabrzmiało to bardzo samolubnie, przepraszam. Nie jestem gotowa na związek na odległość. Może zostańmy przyjaciółmi, jestem pewna, że wyjdzie to nam obojgu na dobre - zakończyłam swój monolog, wlepiłam wzrok w swoje nogi czekając na jego odpowiedź. Będę tego żałować, wiem, ale pomyślcie. Następnym razem spotkam go nie wiadomo kiedy, może to być nawet za 2 lata.
- Masz rację. Zostańmy przyjaciółmi. Wolę cierpieć za ciebie - cmoknął mnie w policzek. Serce zaczęło mi szybciej bić na samą świadomość, że był mnie tak blisko.
- Nie o to mi chodzi. Nie chcę, aby żadne z nas cierpiało - podniosłam wzrok i spojrzałam mu w oczy.
- Mam ochotę cię pocałować - powiedział prawie niesłyszalnie.
- Za dużo osób tu jest - odpowiedziałam. Na jego twarzy malował się smutek, prawdopodobnie tak samo jak u mnie. Przez te dwa tygodnie zbliżyłam się do niego, tak samo jak do Niall'a. Nie mogę uwierzyć, że będę w Doncaster tylko z Fizzy, bez Lou i chłopców, którzy zawsze poprawiali mi humor. No, jest jeszcze reszta mojej rodziny i przyjaciele. Przytuliłam mocno Harry'ego rozkoszując się jego zapachem. Harold pogłaskał mnie po włosach, a ja głośno westchnęłam.
- Odwiedzisz mnie jeszcze kiedyś ?
- Jak tylko Lou pojedzie do Doncaster - oznajmił czym od razu poprawił mi humor.
- Wiesz, że przyjaciele się nie całują ? - spytałam, bo właśnie to przyszło mi na myśl.
- Tak wiem - odpowiedział po czym obydwoje się zaśmialiśmy.
- Co wam tak wesoło ? - zapytał Liam.
- A tak jakoś - powiedziałam siadając normalnie.
__________
Następny max. tydzień po 14 komentarzach.
Do Alice : Lottie było smutno, że Niall przez nią jest nieszczęśliwy xx
Thursday, July 26, 2012
Rozdział 16
Obudziłam się o 8.19 czyli minutę przed budzikiem. Wyłączyłam go zanim zaczął dzwonić.
- Harry, wstawaj ! - powiedziałam na co on nie zareagował - Harry ! Policja po Ciebie.
Zaśmiałam się cicho pod nosem.
- Jaka policja ? - spytał ledwo przytomny.
- Australijska. Twierdzą, że jesteś pedobear'em - wytknęłam mu język.
- Będziesz się teraz nabijać ?
- Oczywiście, że nie - cmoknęłam go w policzek. Styles uśmiechnął się szeroko i odpowiedział mi tym samym. Ale nie posłuchał, więc z powrotem się położył. - O nie, nie ! Nie będzie spał do nie wiadomo której, za niecałą godzinę musimy wyjść.
Walnęłam go poduszką.
- No dobra, już wstaję - powiedział naburmuszony. Zadowolona poszłam do łazienki. Umyłam zęby, odprawiłam poranną toaletę oraz uczesałam włosy w niedbałego koka.
- Naprawdę mnie kochasz ? - spytałam, gdy wróciłam do pokoju.
- Tak, chyba inaczej nic bym ci nie mówił - zaśmiał się. No tak. Ja i ta moja logika. No ale chyba lepiej było się upewnić, prawda ? Hah upewnić się po tym jak powiedział mi, że mnie kocha. Fajnie. Cokolwiek się wczoraj wydarzyło, nie zmienia faktu, że nie będziemy razem. Chyba, że podczas lotu samolotem. Zabrałam z walizki jasne jeansy, różową bokserkę i czerwone converse przed kostkę. Ponownie udałam się do łazienki, przebrałam się. Wróciłam do pomieszczenia obok, włożyłam pidżamę do walizki, wyciągnęłam z niej skórzaną ramoneskę, na wypadek niskiej temperatury w Londynie. Teraz Hazz zajął łazienkę. Postanowiłam wykorzystać ten moment i schować wszystkie swoje rzeczy. Weszłam na twittera w iPhone'ie, dodałam wpis : Goodbye Australia !
Harry opuścił łazienkę.
- To jak ? Idziemy ? - spytałam.
- Mamy jeszcze 10 minut - odpowiedział Hazza.
- Jak będziemy pierwsi to wszyscy się zdziwią - poruszyłam brwiami. Harold zaśmiał się widząc moje zdolności... Jeśli poruszanie brwiami można nazwać zdolnościami. Wyszliśmy z miejsca naszego zamieszkania przez ostatnie 4 dni . Udaliśmy się pod drzwi z numerem 870, czyli pod pokój Paul'a i Liam'a. Pewnie wielu z Was ciekawi jak tam moja noga... Tak, tak, chodzę normalnie, bo w sumie mnie już boli, ale nadal mam gips i dlatego też jest ciężko. Jak wrócimy do Doncaster jutro, czyli w piątek, to w sobotę powinnam iść do lekarza. A w poniedziałek szkoła. Zostały jeszcze dwa miesiące, ale nie zbyt mnie to motywuje do nauki. Jedynym powodem, a może raczej powodami, dla których chcę wracać są moi przyjaciele. Strasznie brakuje mi ich wygłupów, chłopcy to nie to samo. Może i wygłupiają się często, no prawie zawsze, ale ich wygłupy są mimo wszystko bardziej dorosłe.
- Jakim cudem jesteście pierwsi ? - spytał z niedowierzaniem w głosie Niall.
- Lottie groziła mi policją jeśli nie wstanę - odpowiedział zniesmaczony Harry. Louis się cicho zaśmiał.
- To nie moja wina, że wymyślam tak świetne szantaże - uśmiechnęłam się triumfalnie.
- Nie gniewam się już - przytulił mnie Harry. Jak miło. Chociaż wolałabym, aby nie robił tego w obecności Niall'a. Chłopak się uśmiechał, ale gdy spojrzałam w jego oczy dostrzegłam ból i smutek, co spowodowało ukłucie w klatce piersiowej. Czułam jakbym właśnie niszczyła ich przyjaźń, a to jest najgorszą dla mnie rzeczą, stanąć między dwoma ludźmi, którzy są przyjaciółmi. No może, oprócz tego jest ranienie innych. A przecież to właśnie teraz robię z Niall'em. Nie mogę ! To jest dla mnie psychicznie nie do zniesienia. Będę miała wyrzuty sumienia do końca życia.
Wyrwałam się z uścisku Hazzy i podbiegłam do Horana po czym go mocno przytuliłam.
- Przepraszam Niall - wyszeptałam mu na ucho. Wszyscy byli w szoku, w szczególności Styles. Posłałam mu spojrzenie "Wszystko gra, tylko go przytulam", choć myślałam co innego. Nialler pogłaskał mnie po plecach. Poczucie winy zniknęło w 90%, na chwile mi to wystarczy.
- Gotowi ? Świetnie, to idziemy - powiedział Paul, gdy tylko otworzył drzwi od pokoju. Ciągnęliśmy za sobą walizki, aż doszliśmy do windy. Zjechaliśmy na parter, wysiedliśmy koło recepcji.
- Fizzy i Zayn - mruknęłam pod nosem kiedy zorientowałam się, że ich nie ma.
- Cześć - wyszczerzyli się podchodząc do nas - Byliśmy na śniadaniu - odpowiedział Malik poprzedzając nasze pytania. Wsiedliśmy do limuzyny (oczywiście z pomocą ochroniarzy), a Directioners o mało co nie weszły na dach. Naprawdę, z każdą chwilą zadziwiają mnie coraz bardziej. Na lotnisko czekało nas jakieś 15 minut drogi, które postanowiłam przeleżeć z zamkniętymi oczami na kolanach Louis'a.
________
Następny max. tydzień po 13 komentarzach ♥
- Harry, wstawaj ! - powiedziałam na co on nie zareagował - Harry ! Policja po Ciebie.
Zaśmiałam się cicho pod nosem.
- Jaka policja ? - spytał ledwo przytomny.
- Australijska. Twierdzą, że jesteś pedobear'em - wytknęłam mu język.
- Będziesz się teraz nabijać ?
- Oczywiście, że nie - cmoknęłam go w policzek. Styles uśmiechnął się szeroko i odpowiedział mi tym samym. Ale nie posłuchał, więc z powrotem się położył. - O nie, nie ! Nie będzie spał do nie wiadomo której, za niecałą godzinę musimy wyjść.
Walnęłam go poduszką.
- No dobra, już wstaję - powiedział naburmuszony. Zadowolona poszłam do łazienki. Umyłam zęby, odprawiłam poranną toaletę oraz uczesałam włosy w niedbałego koka.
- Naprawdę mnie kochasz ? - spytałam, gdy wróciłam do pokoju.
- Tak, chyba inaczej nic bym ci nie mówił - zaśmiał się. No tak. Ja i ta moja logika. No ale chyba lepiej było się upewnić, prawda ? Hah upewnić się po tym jak powiedział mi, że mnie kocha. Fajnie. Cokolwiek się wczoraj wydarzyło, nie zmienia faktu, że nie będziemy razem. Chyba, że podczas lotu samolotem. Zabrałam z walizki jasne jeansy, różową bokserkę i czerwone converse przed kostkę. Ponownie udałam się do łazienki, przebrałam się. Wróciłam do pomieszczenia obok, włożyłam pidżamę do walizki, wyciągnęłam z niej skórzaną ramoneskę, na wypadek niskiej temperatury w Londynie. Teraz Hazz zajął łazienkę. Postanowiłam wykorzystać ten moment i schować wszystkie swoje rzeczy. Weszłam na twittera w iPhone'ie, dodałam wpis : Goodbye Australia !
Harry opuścił łazienkę.
- To jak ? Idziemy ? - spytałam.
- Mamy jeszcze 10 minut - odpowiedział Hazza.
- Jak będziemy pierwsi to wszyscy się zdziwią - poruszyłam brwiami. Harold zaśmiał się widząc moje zdolności... Jeśli poruszanie brwiami można nazwać zdolnościami. Wyszliśmy z miejsca naszego zamieszkania przez ostatnie 4 dni . Udaliśmy się pod drzwi z numerem 870, czyli pod pokój Paul'a i Liam'a. Pewnie wielu z Was ciekawi jak tam moja noga... Tak, tak, chodzę normalnie, bo w sumie mnie już boli, ale nadal mam gips i dlatego też jest ciężko. Jak wrócimy do Doncaster jutro, czyli w piątek, to w sobotę powinnam iść do lekarza. A w poniedziałek szkoła. Zostały jeszcze dwa miesiące, ale nie zbyt mnie to motywuje do nauki. Jedynym powodem, a może raczej powodami, dla których chcę wracać są moi przyjaciele. Strasznie brakuje mi ich wygłupów, chłopcy to nie to samo. Może i wygłupiają się często, no prawie zawsze, ale ich wygłupy są mimo wszystko bardziej dorosłe.
- Jakim cudem jesteście pierwsi ? - spytał z niedowierzaniem w głosie Niall.
- Lottie groziła mi policją jeśli nie wstanę - odpowiedział zniesmaczony Harry. Louis się cicho zaśmiał.
- To nie moja wina, że wymyślam tak świetne szantaże - uśmiechnęłam się triumfalnie.
- Nie gniewam się już - przytulił mnie Harry. Jak miło. Chociaż wolałabym, aby nie robił tego w obecności Niall'a. Chłopak się uśmiechał, ale gdy spojrzałam w jego oczy dostrzegłam ból i smutek, co spowodowało ukłucie w klatce piersiowej. Czułam jakbym właśnie niszczyła ich przyjaźń, a to jest najgorszą dla mnie rzeczą, stanąć między dwoma ludźmi, którzy są przyjaciółmi. No może, oprócz tego jest ranienie innych. A przecież to właśnie teraz robię z Niall'em. Nie mogę ! To jest dla mnie psychicznie nie do zniesienia. Będę miała wyrzuty sumienia do końca życia.
Wyrwałam się z uścisku Hazzy i podbiegłam do Horana po czym go mocno przytuliłam.
- Przepraszam Niall - wyszeptałam mu na ucho. Wszyscy byli w szoku, w szczególności Styles. Posłałam mu spojrzenie "Wszystko gra, tylko go przytulam", choć myślałam co innego. Nialler pogłaskał mnie po plecach. Poczucie winy zniknęło w 90%, na chwile mi to wystarczy.
- Gotowi ? Świetnie, to idziemy - powiedział Paul, gdy tylko otworzył drzwi od pokoju. Ciągnęliśmy za sobą walizki, aż doszliśmy do windy. Zjechaliśmy na parter, wysiedliśmy koło recepcji.
- Fizzy i Zayn - mruknęłam pod nosem kiedy zorientowałam się, że ich nie ma.
- Cześć - wyszczerzyli się podchodząc do nas - Byliśmy na śniadaniu - odpowiedział Malik poprzedzając nasze pytania. Wsiedliśmy do limuzyny (oczywiście z pomocą ochroniarzy), a Directioners o mało co nie weszły na dach. Naprawdę, z każdą chwilą zadziwiają mnie coraz bardziej. Na lotnisko czekało nas jakieś 15 minut drogi, które postanowiłam przeleżeć z zamkniętymi oczami na kolanach Louis'a.
________
Następny max. tydzień po 13 komentarzach ♥
Tuesday, July 17, 2012
Rozdział 15
Może przesadziłam z tym co tam zobaczyłam. Wszędzie było pełno świeczek, które nadały pomieszczeniu klimat. Może to niewiele ale wyglądało bardzo... emm romantycznie ?
- Z jakiej to okazji ? - spytałam Harry'ego, który gdzieś zniknął. Zamknęłam za sobą drzwi. Po chwili pojawił sie przede mną Styles. Trzymał w dłoni białą różę. Zaczął śpiewać.
Under the lights tonight
Turned around, and you stole my heart
With just one look, when I saw your face
I fell in love
Took a minute, girl
To steal my heart tonight
With just one look, yeah
I waited for a girl like you
Awwwh. Czyli jednak ? Jeszcze się głupio pytam właśnie to przed chwilą potwierdził ! W dodatku zrobił to w tak cudowny sposób, czyli śpiewanie - jego najlepszym atutem. To zbyt piękne aby było realne. Łzy zaczęły mi napływać do oczu. Zaczęłam szybko mrugać aby uniknąć wylania słonych kropli.
- Kocham Cię, Lottie - powiedział niepewnie. Uśmiechnęłam się.
- Nie mogłeś powiedzieć mi tego wcześniej ? - Hazz zrobił minę niewiniątka, która... O rajciu ! ... wychodziła mu strasznie dobrze.
- Bałem się, że pomyślisz o mnie jak o jakimś... pedofilu..
- hahahah pedobear ! - wydukałam przez śmiech - Ale więcej nie myśl, tak ?
Harold pokiwał głową.
- Chodź tu - rozłożyłam ramiona w celu przytulenia go, ale na jego twarzy zagościł grymas.
- Tylko przytulanie ? - Styles poruszył zabawnie brwiami na co wywróciłam oczami. Chłopak podszedł do mnie.
- A czego ty byś chciał, Pedobearze ?
- A może tego - pochylił się nad moją twarzą. Dzielił nas centymetr kiedy do pokoju wparował ucieszony Nialler, lecz gdy zobaczył Hazzę tak blisko mnie oznajmił tylko, że się spotykamy o 9 rano przed pokojem Paul'a i uciekł. Pobiegłam za nim. Było mi go szkoda.
- Niall, to nie tak jak myślisz - odparłam, gdy go dogoniłam.
- Daj spokój ! W waszym pokoju jest mnóstwo świeczek, ty trzymasz w dłoni różę, a Harry znajdował się w idealnej pozycji aby Cię pocałować - powiedział zły.
- Niall ! Dobrze wiedziałeś, że kochałam Harry'ego, a ty mimo wszystko zakochałeś się we mnie. To nie jest moja wina, że nic do ciebie nie czuję... Z resztą Harry zaprosił sobie do pokoju jakąś laskę, kiedy ja byłam u Fizzy. Zrobiłam mu awanturę, bo to też mój pokój, a on w ramach przeprosin dał mi różę, którą zostawiła ta panienka - skłamałam i to chyba bardzo wiarygodnie, ponieważ Nialler się podrapał po głowie.
- Przepraszam - wydukał cicho. Przytuliłam go, po czym wróciliśmy do siebie.
- Coś się stało ?
- Nie, ale lepiej wymyśl jakieś imię dla dziewczyny, którą tu zaprosiłeś - odpowiedziałam - długa historia - poprzedziłam kolejne pytanie.
Poszłam pod prysznic, a Harry po mnie. Siedzieliśmy w łóżku z laptopami na kolanach. Weszłam na tumblr'a i odpisałam na pytania oraz reblog'owałam kilka zdjęć 1D. Dodałam na twittera wpis
unbelievable!
Z ciekawości weszłam na profil Hazzy. Coś tam napisało, ale jakoś nie chciało mi się czytać.
- Może zacząłbyś odpisywać fanom - zaproponowałam.
- Ehh ale tego jest duuuużo - jęknął z zniesmaczoną miną.
- Wysil się! I przecież nie musisz odpisywać wszystkim. Widzisz 'Follow me' to wchodzisz na profil i klikasz follow. Proste, logiczne - pokazał mu język. Styles mnie posłuchał, a ja patrzyłam jak odpisuje fanom. Z tego co zauważyłam sprawiało mu to radość. Uśmiechnęłam się pod nosem.
- Lepiej chodźmy spać. Musimy wcześnie wstać - powiedział Harold odkładając laptopa na stolik nocny.
- Mamy być gotowi o 9 - oznajmiłam, bo możliwe, że nie dosłyszał co powiedział Nialler. Niestety Hazz mnie nie posłuchał i zgasił lampkę. W takim razie też muszę iść spać. Odłożyłam urządzenie i wyciągnęłam iPhone'a spod poduszki. Podpięłam do niego słuchawki, po czym wygodnie się ułożyłam. Zasypiałam przy płycie Up All Night.
____________
Przepraszam, że krótki ale za 10 minut wyjeżdżam i dodałabym dopiero w niedzielę.
Następny tydzień po 12 komentarzach :p
- Z jakiej to okazji ? - spytałam Harry'ego, który gdzieś zniknął. Zamknęłam za sobą drzwi. Po chwili pojawił sie przede mną Styles. Trzymał w dłoni białą różę. Zaczął śpiewać.
Under the lights tonight
Turned around, and you stole my heart
With just one look, when I saw your face
I fell in love
Took a minute, girl
To steal my heart tonight
With just one look, yeah
I waited for a girl like you
Awwwh. Czyli jednak ? Jeszcze się głupio pytam właśnie to przed chwilą potwierdził ! W dodatku zrobił to w tak cudowny sposób, czyli śpiewanie - jego najlepszym atutem. To zbyt piękne aby było realne. Łzy zaczęły mi napływać do oczu. Zaczęłam szybko mrugać aby uniknąć wylania słonych kropli.
- Kocham Cię, Lottie - powiedział niepewnie. Uśmiechnęłam się.
- Nie mogłeś powiedzieć mi tego wcześniej ? - Hazz zrobił minę niewiniątka, która... O rajciu ! ... wychodziła mu strasznie dobrze.
- Bałem się, że pomyślisz o mnie jak o jakimś... pedofilu..
- hahahah pedobear ! - wydukałam przez śmiech - Ale więcej nie myśl, tak ?
Harold pokiwał głową.
- Chodź tu - rozłożyłam ramiona w celu przytulenia go, ale na jego twarzy zagościł grymas.
- Tylko przytulanie ? - Styles poruszył zabawnie brwiami na co wywróciłam oczami. Chłopak podszedł do mnie.
- A czego ty byś chciał, Pedobearze ?
- A może tego - pochylił się nad moją twarzą. Dzielił nas centymetr kiedy do pokoju wparował ucieszony Nialler, lecz gdy zobaczył Hazzę tak blisko mnie oznajmił tylko, że się spotykamy o 9 rano przed pokojem Paul'a i uciekł. Pobiegłam za nim. Było mi go szkoda.
- Niall, to nie tak jak myślisz - odparłam, gdy go dogoniłam.
- Daj spokój ! W waszym pokoju jest mnóstwo świeczek, ty trzymasz w dłoni różę, a Harry znajdował się w idealnej pozycji aby Cię pocałować - powiedział zły.
- Niall ! Dobrze wiedziałeś, że kochałam Harry'ego, a ty mimo wszystko zakochałeś się we mnie. To nie jest moja wina, że nic do ciebie nie czuję... Z resztą Harry zaprosił sobie do pokoju jakąś laskę, kiedy ja byłam u Fizzy. Zrobiłam mu awanturę, bo to też mój pokój, a on w ramach przeprosin dał mi różę, którą zostawiła ta panienka - skłamałam i to chyba bardzo wiarygodnie, ponieważ Nialler się podrapał po głowie.
- Przepraszam - wydukał cicho. Przytuliłam go, po czym wróciliśmy do siebie.
- Coś się stało ?
- Nie, ale lepiej wymyśl jakieś imię dla dziewczyny, którą tu zaprosiłeś - odpowiedziałam - długa historia - poprzedziłam kolejne pytanie.
Poszłam pod prysznic, a Harry po mnie. Siedzieliśmy w łóżku z laptopami na kolanach. Weszłam na tumblr'a i odpisałam na pytania oraz reblog'owałam kilka zdjęć 1D. Dodałam na twittera wpis
unbelievable!
Z ciekawości weszłam na profil Hazzy. Coś tam napisało, ale jakoś nie chciało mi się czytać.
- Może zacząłbyś odpisywać fanom - zaproponowałam.
- Ehh ale tego jest duuuużo - jęknął z zniesmaczoną miną.
- Wysil się! I przecież nie musisz odpisywać wszystkim. Widzisz 'Follow me' to wchodzisz na profil i klikasz follow. Proste, logiczne - pokazał mu język. Styles mnie posłuchał, a ja patrzyłam jak odpisuje fanom. Z tego co zauważyłam sprawiało mu to radość. Uśmiechnęłam się pod nosem.
- Lepiej chodźmy spać. Musimy wcześnie wstać - powiedział Harold odkładając laptopa na stolik nocny.
- Mamy być gotowi o 9 - oznajmiłam, bo możliwe, że nie dosłyszał co powiedział Nialler. Niestety Hazz mnie nie posłuchał i zgasił lampkę. W takim razie też muszę iść spać. Odłożyłam urządzenie i wyciągnęłam iPhone'a spod poduszki. Podpięłam do niego słuchawki, po czym wygodnie się ułożyłam. Zasypiałam przy płycie Up All Night.
____________
Przepraszam, że krótki ale za 10 minut wyjeżdżam i dodałabym dopiero w niedzielę.
Następny tydzień po 12 komentarzach :p
Subscribe to:
Posts (Atom)