Byłoby miło, gdyby każdy kto przeczytał rozdział wyraził swoją opinię w formie komentarza :) Dziękuje za uwagę ♥

Wednesday, September 19, 2012

hmm

Nie mam żadnych pomysłów, więc
kończę pisanie tego bloga. Może
kiedyś jak dostanę weny to napiszę 
jakieś zakończenie. Może.
No cóż, dziękuję, że byliście ze mną,
za wszystkie komentarze :) ♥

Wednesday, September 5, 2012

Zawieszam
                      .... kiedyś wrócę :)
                                                                                 może

Monday, September 3, 2012

Rozdział 20

*W dalszym ciągu narracja trzecioosobowa*
Niall wpadł do szpitala nerwowo pytając w recepcji o Harry'ego. Zamiast jechać windą, jak zrobiłby każdy normalny człowiek, on postanowił wbiec po schodach na 3 piętro. Pokonał ponad 60 stopni. Zadyszany, jak nigdy pobiegł na koniec korytarza, gdzie przed salą numer 253 siedzieli chłopcy. Mocno przytulił Louis'a, który w dalszym ciągu płakał. Sam ledwo się powstrzymał.
- Co z nim ? - spytał drżącym głosem, bojąc się, że Lou wyleje więcej łez w jego podkoszulek. Nie chodzi o to, że bał się o kawałek materiału znajdujący się na nim, ale o Boo Bear'a. Ani Zayn, ani Liam nie odpowiedzieli. Szybszy był lekarz, który właśnie wyszedł z pomieszczenia, w którym znajdował się Haz.
- Gdyby nie to, że miał zapięte pasy powiedziałbym teraz "Przykro mi" - oznajmił mężczyzna, na co wszyscy odetchnęli z ulgą. Louis jeszcze mocniej wtulił się w Nialla - Jeszcze się nie obudził, ale możecie do niego iść.
Liam i Zayn jako pierwsi weszli do środka. Widok Harry'ego z posiniaczoną buzią, kilkoma ranami na policzkach i rozciętym łukiem brwiowym nieco ich przeraził. Liam podszedł do łóżka i chwycił dłoń lokowatego. Nie była zimna, ani też ciepła.
- Oh Harry, dlaczego to zrobiłeś ? - spytał łamiącym się głosem...
- On na pewno tego nie chciał - odpowiedział Zayn kładąc dłoń na ramieniu Liam'a.
- Ostatnio dziwnie się zachowywał - powiedział Lou, który wraz z Niall'em właśnie przyszedł.
- To prawda - odparł Liam. Niall zmarszczył brwi przypominając sobie zakład.
- To na pewno ma coś wspólnego z Lottie - oświadczył Lou głaszcząc Hazzę po policzku.
- Nie zwalaj od razu na swoją siostrę - mruknął Horan.
- Byli ze sobą bardzo blisko...
- Tak Wam się tylko wydawało - odparł Niall. Louie westchnął cicho pod nosem.
- Może masz rację Niall... - szepnął cicho Tomlinson.
- Nie chyba, tylko na pewno - pomyślał Irlandczyk.

~~~
Charlotte siedziała zmartwiona zastanawiając się czy Harry'emu nic nie jest. W końcu postanowiła napisać wiadomość do Zayn'a, nie wypadało jej odzywać się do Horana ze względu na awanturę sprzed kilku dni
Co z nim ? ;c x
Po chwili dostała odpowiedź :
Wyjdzie z tego, nie mart się x
Lottie powinna się cieszyć, ale w dalszym ciągu nie była pewna czy to prawda. Może Zayn chciał tylko ją pocieszyć ? Nonsens ! Przecież wiemy, że z Harry'm wszystko gra.
- Wszystko będzie dobrze - powiedziała Felicite przytulając Lottie do siebie. Blondynka uśmiechnęła się lekko.
- Oby - odpowiedziała.
- Chodźmy spać, jest już późno - siostra Charlotte opuściła jej pokój. Dziewczyna cicho westchnęła, a następnie położyła się w swoim łóżku. Przez około godzinę nie mogła zasnąć, cały czas martwiła się o jej niedoszłego chłopaka. Tak bardzo chciała go zobaczyć, przytulić, po prostu przy nim być. No cóż, była święcie przekonana, iz Harry ją kocha. Tylko Horan i Styles wiedzieli, że to nieprawda.
2:34, 3:01, 3:26 - mijały kolejne minuty, a Lottie w dalszym ciągu nie mogła zasnąć. Zaświeciła lampkę nocną znajdującą się na stoliku, tuż obok łóżka. Wyciągnęła pamiętnik.

xx.xx.xxxx, xx:xx
Drogi pamiętniku !
Martwię się o niego. Nie chcę go stracić.
xx Lottie

~~~
W szpitalu, przy łóżku Harry'ego siedział Louis. Reszta chłopców już jakiś czas temu postanowiła opuścić szpital, aby mieć siły i powrócić tam następnego dnia. Powieki chłopaka stawały się coraz cięższe, mimo wszystko wytrwale walczył z uczuciem senności. Nie chciał przecież, aby Harry się obudził podczas gdy on będzie sobie smacznie chrapał. Jednakże godzina była już bliska czwartej nad ranem Tomlinson pocałował dłoń Hazzy, a następnie położył obok niej swoją głowę odpływając w błogi sen.
_________
PRZEPRASZAM !
pisałam ten rozdział z  przymusu, strasznie mi się nie podoba.
Postaram się dodać coś do końca tygodnia ale raczej nie ma szans ;c
CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Saturday, August 25, 2012

Rozdział 19

*Oczami Harry'ego*
- Hazz wszystko w porządku ? - spytał Liam kładąc rękę na moim ramieniu. Oderwałem wzrok od wyświetlacza iPhone'a i popatrzyłem na niego.
- Tak, oczywiście - odpowiedziałem blado się uśmiechając. Daddy chyba nie uwierzył, ponieważ zmarszczył brwi i powiedział - Nie chcesz o tym rozmawiać ? Prawda ? - skinąłem głową dając mu do zrozumienia, że chcę pobyć sam.
- Odkąd wróciliśmy z Australii nie jesteś sobą, wiesz ? - rzekł, a następnie opuścił pomieszczenie zostawiając mnie samego ze swoimi myślami. Dlaczego byłem tak naiwny i dałem się skusić na ten zakład ? Dlaczego ? Wyrzuty sumienia doprowadzają mnie do szału, nie mogę zasnąć, ani normalnie funkcjonować. Może przytoczę Wam pewną rozmowę z pewną osobą, jakiś tydzień temu.
- Harry, musimy porozmawiać !
- Co się stało Niall ?
- Lubisz zakłady ?
- Zależy jakie...
- Oh, myślę, że ten ci się spodoba.
Nigdy nie zapomnę tej radości w jej oczach kiedy fałszywie wyznałem jej miłość. Ehh gdybym tylko mógł cofnąć czas...
- Harry, pojedziesz po Niall'a na lotnisko ? - spytał z nadzieją w głosie Louie. Jak mogłem zrobić coś takiego jego siostrze ?
- Oczywiście Lou - podniosłem się fotela i udałem się do wyjścia zgarniając przy okazji kluczyki. Wyszedłem z mieszkania trzaskając przy tym drzwiami, chociaż wcale tego nie chciałem. Wsiadłem do range rovera, zapiąłem pasy i włączyłem radio wystarczająco głośno, aby zagłuszyć swoje myśli. Odpaliłem pojazd i ruszyłem w kierunku autostrady, która miała poprowadzić mnie na Heathrow. Jechałem 5 minut kiedy rozległy się nuty dobrze znanej mi piosenki "Love The Way You Lie"
- Serio ?! - krzyknąłem zdenerwowany zaciskając kurczowo dłonie na kierownicy. Zobaczyłem znak wskazujący kierunek na lotnisko. Dobrze znałem drogę, ale pod wpływem wyrzutów sumienia mogłem zabłądzić. Skręciłem w prawo. Nagle zza zakrętu wyjechał prawdopodobnie tir. Blask reflektorów mnie oślepił. Następne co usłyszałem to dźwięk klaksonu i przerażającą ciszę.

*Narracja trzecioosobowa*
Louis, Zayn i Liam siedzieli w salonie mieszkania Lou i Harry'ego grając na Play Station kiedy telefon Liama się odezwał. Chłopak wyciągnął iPhone'a z kieszenie i odebrał.
- Nie ma go ? Pojechał pół godziny temu. Zaraz zadzwonię - Malik i Tomlinson popatrzyli na niego wyczekując wyjaśnień - Nialler dzwonił. Harry jeszcze nie przyjechał
- Może są korki, zaraz zadzwonię - powiedział spokojnie Louis przykładając telefon do ucha.
Jeden sygnał, dwa, trzy, siedem - nie odbiera. Lou postanowił się nie przejmować, to normalne, że lokowaty nie odbierał. Powrócił do swojego poprzedniego zajęcia. Po chwili jednak na wyświetlaczu pojawiło się połączenie przychodzące : Harry. Louie był gotowy zrobić mu awanturę. Nialler czekał na lotnisku sam, bez ochrony. Pewnie fanki nie dawały mu spokoju. Odebrał... W pokoju zapanowała cisza, którą przerwał trzask upadającego iPhone'a. Liam i Zayn momentalnie podskoczyli patrząc na Louis'a.
- Harry... O-on.. jest w szpitalu - wydukał chowając twarz w dłonie. Chłopcy rzucili dżojstiki na stolik i jak najszybciej ruszyli do wyjścia. Louis siedział dalej w tej samej pozycji.
- Lou, idziesz ? - spytał z nadzieją Zayn... Nie odpowiedział. Jedyne co można było usłyszeć to cichy szloch.

~~~
Niall w tym samym czasie nadal czekał, a fanki nie dawały mu spokoju. Poczuł wibrację w kieszeni jego jeansów. Wyciągnął telefon i spojrzał na wyświetlacz. Jak strzała pobiegł w stronę postoju dla taksówek. Wsiadł do czarnego pojazdu.
- Royal London Hospital - rzucił najgłośniej jak potrafił. Wszedł na twitter'a gdzie było już głośno o wypadku Harry'ego Styles'a z One Direction. Fani pisali wyrazy współczucia, jakby Styles nie żył.. A przecież on nie umarł. Nialler rzucił Blackberry na siedzenie obok. Przetarł dłońmi oczy, zbierając łzy, przed których wylaniem chciał się uchronić.
Harry był dla niego jak brat, młodszy brat. Nie chciał go stracić, pomimo, że Charlotte kocha właśnie Hazzę, a nie jego. Serce nie sługa.

~~~
W Doncaster śmiejąca się Lottie weszła właśnie do kina. Niczego nieświadoma oglądała komedię podczas, kiedy jej miłość walczyła o życie. Zadowolona z udanego wypadu z przyjaciółmi weszła na twitter'a, chcąc napisać coś o tym niesamowitym wieczorze.
- Harry - wyszeptała i poczuła jak po jej policzku spływa łza. Wiedziała, że nie może do niego pojechać, rodzice się nie zgodzą, jutro szkoła. Postanowiła zadzwonić do Louis'a. Nie odebrał i dzięki temu dotarło do niej w jakim stanie musi być brat.
__________
Trochę się pozmieniało, prawda ? Ale mam nadzieję że się podoba :)
Następny dodam niedługo ale pod warunkiem że będzie duuuużo komentarzy :>

Wednesday, August 22, 2012

Info

Postawiliście mnie w bardzo trudnej sytuacji wybierając życie Lottie i Hazzy na przemian. W sumie to na rękę byłoby mi zacząć od życia Lottie teraz, a potem przeskoczyć kilka lat później, ale ok.
Kurde, zbliżam się do końca tego opowiadania. Nie mam totalnie pomysłów, na to co mogłoby się wydarzyć.
Piszę tą notkę po to aby Was poinformować, że pisanie oczami Hazzy jest dla mnie trudne dlatego może mi to zająć nawet miesiąc. Postaram się robić co w mojej mocy. A i nie wiem czym się mam sugerować chcąc wiedzieć ile osób czyta mojego bloga. Ilością komentarzy, obserwatorów czy kliknięć w ankiecie. Wychodzi na to, że mój blog jest denny (ja sama tak sądzę) i szczerze mnie dziwi, że ktoś tu zagląda. Póki co jestem jeszcze tu >>>> 1. , 2. , 3.
Trójka jest o Bieber'rze (just sayin)
Jesteście w stanie pokazać mi, że czytacie tego bloga ?
                                               Przepraszam za monolog. Suzie x

Tuesday, August 14, 2012

Rozdział 18

(...)
Po długim i męczącym locie, który spędziłam śpiąc w ramionach Harry'ego wylądowaliśmy na lotnisku Heathrow. Zabraliśmy swoje bagaże.
- Na pewno sobie poradzicie ? - pytał po raz kolejny zmartwiony Louis.
- Tak, na pewno. Nie mamy pięciu lat - odpowiedziałam z lekkim oburzeniem, gdyż irytowała mnie seria nudnych pytań z jego stron. Rozumiem, martwi się ale to nie jest powód, aby nas tym zamęczać, prawda ? 
- Dobrze... To chociaż się pożegnajmy - powiedział po czym mocno nas przytulił. Następnie pożegnałyśmy się z resztą chłopaków. Harry'ego zostawiłam na koniec, bo wiedziałam, że będzie mi bardzo ciężko.
- Dbaj o siebie, nie rób głupstw, nie zapomnij o mnie - powiedział po czym mocno mnie przytulił. Chciałam aby ta chwila trwała wiecznie. Jak pomyślę, że rano będę się budzić sama to szklą mi się oczy. Nie będę mogła poczuć już tego ciepła bijącego od niego, zapachu perfum, który był dla mnie jak narkotyk. Poczułam jak pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.
- Nie płacz, proszę - szepnął mi na ucho Harry.
- Obiecaj, że mnie odwiedzisz. Obiecaj ! - spojrzałam mu w oczy. Ten odcień zieleni chyba zawsze będzie mi o nim przypominał.
- Obiecuje ! - pocałował mnie w policzek. Przeszedł mnie dreszcz na samą myśl, że prawdopodobnie w ciągu najbliższych kilku miesięcy nie będę miała okazji poczuć jego dotyku.
- Lottie, musimy iść - oznajmiła siostra. Z bólem serca przeszłam przed odprawę. Ledwo co powstrzymywałam się od płaczu. Za dużo ludzi, nie chciałam, aby się na mnie patrzyli. (...)
Wsiadłyśmy właśnie do samolotu. Zajęłam miejsce przy oknie, chciałam jeszcze popatrzeć na Londyn. Cóż, może to nie to samo co Australia, ale tu jest mój Harry i mimo wszystko kocham to miasto. Ahh Australia... Plaża z Niallem, niechciana kąpiel, złamana noga, wsparcie Niallera, romans Hazzy, miłość Niallera, Fayn*, miłość Harolda, kłótnie z Lou, gra w pokera, a przede wszystkim pogoda.
- Charlotte, wszystko w porządku ? - spytała Fizzy kładąc rękę na moim ramieniu.
- Tak - odpowiedziałam uśmiechając się sztucznie. Felicite pokręciła głową.
- Na pewno ? Bo wiesz płaczesz i nie wydaje mi się - dotknęłam dłonią policzka. Faktycznie, był cały mokry. Nieświadomy płacz ? Pierwszy raz mi się coś takiego zdarzyło. Otarłam łzy. - Nie martw się, nie zdradzi cię.
- O czym ty mówisz ?
- O Niall'u. Jesteście razem prawda ? Dziwi mnie tylko, że nie był zły po tym jak długo żegnałaś się z Harry'm - powiedziała. Że co proszę ? Ja i Niall ?!
- Niby skąd to wytrzasnęłaś ? - spytałam zdenerwowana.
- Niall powiedział. Rozpowiadał to wszystkim, jak spaliście z Harrym w samolocie - odparła. Zabiję go ! Wyciągnęłam szybko iPhone'a i wykręciłam numer do Horana. Dziwne, że w samolocie był zasięg.
[L - Lottie] - [N - Niall]
L : Niall, dlaczego to robisz ?! Dlaczego ?!
N : O co ci...
L : Wiesz o co ! Jak mogłeś powiedzieć wszystkim, że jesteśmy razem. Co jeśli Harry się dowie ?!
N : Przepraszam, ja
L : Myślałam, że jesteś moim przyjacielem. Wydawało mi się, że mogę na ciebie liczyć. Dlaczego to zrobiłeś ?! Nie odpowiadaj. Już nigdy nie zamienie z tobą słowa, nigdy ! Nie nazywaj siebie moim przyjacielem, bo teraz jesteś wrogiem.

- Wow - wydukała siostra. Wrzuciłam iPhone do torby. Zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Fizzy mnie przytuliła.
- Nie kocham go. Kocham Harry'ego, ale uznałam, że lepiej abyśmy byli tylko przyjaciółmi. Nie chciałam związku na odległość - powiedziałam.
- Dobrze rozumie o czym mówisz... Ale nie zerwałam z Zayn'em - zaśmiałam się cicho - Weź się w garść !
- Oczywiście - uśmiechnęłam się.
*Półgodziny później*
- Jak to skręciłaś kostkę ?! - niemalże krzyknęła Jay, gdy usłyszała moją historię.
- Normalnie - odpowiedziałam cicho. Mama przewróciła teatralnie oczami po czym poprowadziła nas w stronę samochodu. Felicite usiadła z tyłu a ja zajęłam miejsce obok naszej rodzicielki.
- Jedźmy do szpitala, dzisiaj już można ściągnąć mi gips - oznajmiłam uśmiechnięta. Ruszyłyśmy w stronę przychodni. Przez ten półgodzinny lot uświadomiłam sobie, że Harry mnie nie odwiedzi. On o mnie zapomni już za kilka miesięcy, a może i nawet tygodni. W każdym bądź razie jestem gotowa na to co się stanie.
Dojechałyśmy na miejsce. Weszłam do budynku i od razu spytałam pielęgniarkę gdzie moge się udać z moją nogą. Zapukałam do drzwi na następnie uchyliłam je. Mój wzrok przykuł młody mężczyzna siedzący przy biurku.
- Chyba nie powinnaś chodzić sama w takim stanie - powiedział patrząc na moja nogę.
- Ja właśnie w tej sprawie... Powiedziano mi, że mam nosić gips dwa tygodnie, a ten termin minął wczoraj więc mogłabym się już tego pozbyć - spytałam uśmiechając się lekko.
- Siadaj - rozkazał. Wykonałam polecenie i pozwoliłam lekarzowi działać. Nie trwało to długo czyli po chwili moja noga była już wolna. To cudowne uczucie mieć tak lekką stopę. Mężczyzna kazał mi uważać na kostkę, aby sytuacja się nie powtórzyła. Podziękowałam i uchachana wróciłam do auta. Następny kierunek - dom ! (...) Wysiadłam z samochodu jako pierwsza i pobiegłam do Daisy i Phoebe, które stały przed wejściem. Mocno je wyściskałam, one też nie pozostały mi dłużne. W środku czekał na nas tata. Jego także przywitałam uściskiem. Udałam się do pokoju gdzie odbyłam kilkugodzinną rozmowę z Harry'm na skype'ie.
___________
Kilka spraw.
1. Z boku pojawiła się ankieta, w której wybieracie co chcecie aby działo się dalej. Ankieta trwa tydzień, a po zakończeniu max dwa tygodnie i pojawi się nowy :)
2. Każdy kto czyta niech skomentuje bo to zależy od dalszych losów bloga.  Może to być emotikonka lub cokolwiek bylebym wiedziała, że jesteście. Pamiętajcie KAŻDY !

Friday, August 3, 2012

Rozdział 17

Na lotnisku zaczepiło nas mnóstwo directioners. Oczywiście wiedziały, że tam będziemy. Chłopcy zrobili sobie z nimi zdjęcia. Przeszliśmy przez odprawę i udaliśmy się do samolotu. Na szczęście lecieliśmy prywatnym samolotem. Wszyscy usiedli blisko wyjścia, jedynie ja udałam się na sam koniec maszyny. Chciałam przez chwilę pobyć sama i zanotować trochę rzeczy w pamiętniku. Wyciągnęłam z torby 96 kartkowy brulion, ozdobiony różnymi naklejkami i napisami dodanymi przeze mnie. Otworzyłam stronę z ostatnio dodanym wpisem. Wzięłam do ręki długopis i zaczęłam pisać, jednocześnie wsłuchując się w piosenkę 'The A Team'

28.05.2012, 11:11 a.m <GTM +12>
Drogi Pamiętniku,
Tutaj Charlotte. Dawno nie pisałam, przepraszam. Czekałam, aż zdarzy się cud. I wiesz co ?
Zdarzył się. Pamiętasz może jak w ostatnim wpisie mówiłam coś o wyjeździe do Australii ?
Pojechałam tam razem z One Direction i Felicite. Z tego co pamiętam, nie mówiłam, że podoba mi się Harry Styles, najmłodszy z zespołu... No to mówię, a raczej piszę ;) Zakochał się we mnie. A wiem to, bo wyznał mi miłość. To jest właśnie ten cud.  Siedzę w samolocie, wracamy do UK, następnym razem napiszę już z domu.
                                                                                                  xx Lottie


Schowałam wszystko, łącznie z telefonem i przesiadłam się.
- Nawet nie macie pojęcia jak będzie mi was brakować - powiedziałam ze smutną miną. Harry objął mnie ramieniem. - Louis, zabierz nas ze sobą do USA, proszę.
- Nie ma mowy. I tak będę miał kłopoty przez twoją złamaną nogą - odpowiedział z grobową miną... Wszyscy wiemy, że to do Lou nie podobne dlatego na wszelki wypadek przyłożyłam dłoń do jego czoła.
- Nie masz gorączki... Uśmiechnij się braciszku - odparłam na co Lou się uśmiechnął. - Znacznie lepiej
- Mogę Was o coś spytać ? - odezwał się Louis.
- Umm jasne - odpowiedział Niall.
- To dotyczy w sumie tylko Zayn'a i Fizzy - nasza trójka domyśliła się o co może chodzić - Dużo czasu ostatnio spędzacie razem, więc pomyślałem, że coś między wami jest...
Zaczęłam się śmiać, a po chwili dołączyła do mnie reszta.
- Lou to niedorzeczne - powiedziałam starając się jakoś wybronić Felicite.
- Masz racje, Charlotte. Oni mają razem pokój więc to chyba oczywiste, że spędzają dużo czasu ze sobą.
- Chodźmy do tyłu, chcę porozmawiać - szepnął mi na ucho Harry. Wstałam pierwsza i poszłam usiąsiadłam po turecku na końcu samolotu, pod oknem. Po jakiś pięciu minutach dołączył do mnie Styles.
- Więc o czym chciałeś porozmawiać ? - spytałam.
- O nas - odparł cicho.
- Harry, nie ma nas. Tak wiem, ty mnie kochasz, a ja kocham ciebie bardzo mocno i to od bardzo dawna, tylko... Jest już trochę za późno na jakikolwiek związek, nawet na odległość - Harry otworzył usta, chciał mi przerwać ale byłam szybsza - Spotykasz mnóstwo pięknych dziewczyn, a ja z każdym zdjęciem z fanką lub inną osobą byłam bardziej zazdrosna i bardziej raniona. Nie zrozum mnie źle, ale naprawdę to było dla mnie trudne od samego początku. Zabrzmiało to bardzo samolubnie, przepraszam. Nie jestem gotowa na związek na odległość. Może zostańmy przyjaciółmi, jestem pewna, że wyjdzie to nam obojgu na dobre - zakończyłam swój monolog, wlepiłam wzrok w swoje nogi czekając na jego odpowiedź. Będę tego żałować, wiem, ale pomyślcie. Następnym razem spotkam go nie wiadomo kiedy, może to być nawet za 2 lata.
- Masz rację. Zostańmy przyjaciółmi. Wolę cierpieć za ciebie - cmoknął mnie w policzek. Serce zaczęło mi szybciej bić na samą świadomość, że był mnie tak blisko.
- Nie o to mi chodzi. Nie chcę, aby żadne z nas cierpiało - podniosłam wzrok i spojrzałam mu w oczy.
- Mam ochotę cię pocałować - powiedział prawie niesłyszalnie.
- Za dużo osób tu jest - odpowiedziałam. Na jego twarzy malował się smutek, prawdopodobnie tak samo jak u mnie. Przez te dwa tygodnie zbliżyłam się do niego, tak samo jak do Niall'a. Nie mogę uwierzyć, że będę w Doncaster tylko z Fizzy, bez Lou i chłopców, którzy zawsze poprawiali mi humor. No, jest jeszcze reszta mojej rodziny i przyjaciele. Przytuliłam mocno Harry'ego rozkoszując się jego zapachem. Harold pogłaskał mnie po włosach, a ja głośno westchnęłam.
- Odwiedzisz mnie jeszcze kiedyś ?
- Jak tylko Lou pojedzie do Doncaster - oznajmił czym od razu poprawił mi humor.
- Wiesz, że przyjaciele się nie całują ? - spytałam, bo właśnie to przyszło mi na myśl.
- Tak wiem - odpowiedział po czym obydwoje się zaśmialiśmy.
- Co wam tak wesoło ? - zapytał Liam.
- A tak jakoś - powiedziałam siadając normalnie.
__________
Następny max. tydzień po 14 komentarzach.
Do Alice : Lottie było smutno, że Niall przez nią jest nieszczęśliwy xx

Thursday, July 26, 2012

Rozdział 16

Obudziłam się o 8.19 czyli minutę przed budzikiem. Wyłączyłam go zanim zaczął dzwonić.
- Harry, wstawaj ! - powiedziałam na co on nie zareagował - Harry ! Policja po Ciebie.
Zaśmiałam się cicho pod nosem.
- Jaka policja ? - spytał ledwo przytomny.
- Australijska. Twierdzą, że jesteś pedobear'em - wytknęłam mu język.
- Będziesz się teraz nabijać ?
- Oczywiście, że nie - cmoknęłam go w policzek. Styles uśmiechnął się szeroko i odpowiedział mi tym samym. Ale nie posłuchał, więc z powrotem się położył. - O nie, nie ! Nie będzie spał do nie wiadomo której, za niecałą godzinę musimy wyjść.
Walnęłam go poduszką.
- No dobra, już wstaję - powiedział naburmuszony. Zadowolona poszłam do łazienki. Umyłam zęby, odprawiłam poranną toaletę oraz uczesałam włosy w niedbałego koka.
- Naprawdę mnie kochasz ? - spytałam, gdy wróciłam do pokoju.
- Tak, chyba inaczej nic bym ci nie mówił - zaśmiał się. No tak. Ja i ta moja logika. No ale chyba lepiej było się upewnić, prawda ? Hah upewnić się po tym jak powiedział mi, że mnie kocha. Fajnie. Cokolwiek się wczoraj wydarzyło, nie zmienia faktu, że nie będziemy razem. Chyba, że podczas lotu samolotem. Zabrałam z walizki jasne jeansy, różową bokserkę i czerwone converse przed kostkę. Ponownie udałam się do łazienki, przebrałam się. Wróciłam do pomieszczenia obok, włożyłam pidżamę do walizki, wyciągnęłam z niej skórzaną ramoneskę, na wypadek niskiej temperatury w Londynie. Teraz Hazz zajął łazienkę. Postanowiłam wykorzystać ten moment i schować wszystkie swoje rzeczy. Weszłam na twittera w iPhone'ie, dodałam wpis : Goodbye Australia !
Harry opuścił łazienkę.
- To jak  ? Idziemy ? - spytałam.
- Mamy jeszcze 10 minut - odpowiedział Hazza.
- Jak będziemy pierwsi to wszyscy się zdziwią - poruszyłam brwiami. Harold zaśmiał się widząc moje zdolności... Jeśli poruszanie brwiami można nazwać zdolnościami. Wyszliśmy z miejsca naszego zamieszkania przez ostatnie 4 dni . Udaliśmy się pod drzwi z numerem 870, czyli pod pokój Paul'a i Liam'a. Pewnie wielu z Was ciekawi jak tam moja noga... Tak, tak, chodzę normalnie, bo w sumie mnie już boli, ale nadal mam gips i dlatego też jest ciężko. Jak wrócimy do Doncaster jutro, czyli w piątek, to w sobotę powinnam iść do lekarza. A w poniedziałek szkoła. Zostały jeszcze dwa miesiące, ale nie zbyt mnie to motywuje do nauki. Jedynym powodem, a może raczej powodami, dla których chcę wracać są moi przyjaciele. Strasznie brakuje mi ich wygłupów, chłopcy to nie to samo. Może i wygłupiają się często, no prawie zawsze, ale ich wygłupy są mimo wszystko bardziej dorosłe.
- Jakim cudem jesteście pierwsi ? - spytał z niedowierzaniem w głosie Niall.
- Lottie groziła mi policją jeśli nie wstanę - odpowiedział zniesmaczony Harry. Louis się cicho zaśmiał.
- To nie moja wina, że wymyślam tak świetne szantaże - uśmiechnęłam się triumfalnie.
- Nie gniewam się już - przytulił mnie Harry. Jak miło. Chociaż wolałabym, aby nie robił tego w obecności Niall'a. Chłopak się uśmiechał, ale gdy spojrzałam w jego oczy dostrzegłam ból i smutek, co spowodowało ukłucie w klatce piersiowej. Czułam jakbym właśnie niszczyła ich przyjaźń, a to jest najgorszą dla mnie rzeczą, stanąć między dwoma ludźmi, którzy są przyjaciółmi. No może, oprócz tego jest ranienie innych. A przecież to właśnie teraz robię z Niall'em. Nie mogę ! To jest dla mnie psychicznie nie do zniesienia. Będę miała wyrzuty sumienia do końca życia.
Wyrwałam się z uścisku Hazzy i podbiegłam do Horana po czym go mocno przytuliłam.
- Przepraszam Niall - wyszeptałam mu na ucho. Wszyscy byli w szoku, w szczególności Styles. Posłałam mu spojrzenie "Wszystko gra, tylko go przytulam", choć myślałam co innego. Nialler pogłaskał mnie po plecach. Poczucie winy zniknęło w 90%,  na chwile mi to wystarczy.
- Gotowi ? Świetnie, to idziemy - powiedział Paul, gdy tylko otworzył drzwi od pokoju. Ciągnęliśmy za sobą walizki, aż doszliśmy do windy. Zjechaliśmy na parter, wysiedliśmy koło recepcji.
- Fizzy i Zayn - mruknęłam pod nosem kiedy zorientowałam się, że ich nie ma.
- Cześć - wyszczerzyli się podchodząc do nas - Byliśmy na śniadaniu - odpowiedział Malik poprzedzając nasze pytania. Wsiedliśmy do limuzyny (oczywiście z pomocą ochroniarzy), a Directioners o mało co nie weszły na dach. Naprawdę, z każdą chwilą zadziwiają mnie coraz bardziej. Na lotnisko czekało nas jakieś 15 minut drogi, które postanowiłam przeleżeć z zamkniętymi oczami na kolanach Louis'a.
________
Następny max. tydzień po 13 komentarzach ♥

Tuesday, July 17, 2012

Rozdział 15

Może przesadziłam z tym co tam zobaczyłam. Wszędzie było pełno świeczek, które nadały pomieszczeniu klimat. Może to niewiele ale wyglądało bardzo... emm romantycznie ?
- Z jakiej to okazji ? - spytałam Harry'ego, który gdzieś zniknął. Zamknęłam za sobą drzwi. Po chwili pojawił sie przede mną Styles. Trzymał w dłoni białą różę. Zaczął śpiewać.
Under the lights tonight
Turned around, and you stole my heart
With just one look, when I saw your face
I fell in love
Took a minute, girl
To steal my heart tonight
With just one look, yeah
I waited for a girl like you
Awwwh. Czyli jednak ? Jeszcze się głupio pytam właśnie to przed chwilą potwierdził ! W dodatku zrobił to w tak cudowny sposób, czyli śpiewanie - jego najlepszym atutem. To zbyt piękne aby było realne. Łzy zaczęły mi napływać do oczu. Zaczęłam szybko mrugać aby uniknąć wylania słonych kropli.
- Kocham Cię, Lottie - powiedział niepewnie. Uśmiechnęłam się.
- Nie mogłeś powiedzieć mi tego wcześniej ? - Hazz zrobił minę niewiniątka, która... O rajciu ! ... wychodziła mu strasznie dobrze.
- Bałem się, że pomyślisz o mnie jak o jakimś... pedofilu..
- hahahah pedobear ! - wydukałam przez śmiech - Ale więcej nie myśl, tak ?
Harold pokiwał głową.
- Chodź tu - rozłożyłam ramiona w celu przytulenia go, ale na jego twarzy zagościł grymas.
- Tylko przytulanie ? - Styles poruszył zabawnie brwiami na co wywróciłam oczami. Chłopak podszedł do mnie.
- A czego ty byś chciał, Pedobearze ?
- A może tego - pochylił się nad moją twarzą. Dzielił nas centymetr kiedy do pokoju wparował ucieszony Nialler, lecz gdy zobaczył Hazzę tak blisko mnie oznajmił tylko, że się spotykamy o 9 rano przed pokojem Paul'a i uciekł. Pobiegłam za nim. Było mi go szkoda.
- Niall, to nie tak jak myślisz - odparłam, gdy go dogoniłam.
- Daj spokój ! W waszym pokoju jest mnóstwo świeczek, ty trzymasz w dłoni różę, a Harry znajdował się w idealnej pozycji aby Cię pocałować - powiedział zły.
- Niall ! Dobrze wiedziałeś, że kochałam Harry'ego, a ty mimo wszystko zakochałeś się we mnie. To nie jest moja wina, że nic do ciebie nie czuję... Z resztą Harry zaprosił sobie do pokoju jakąś laskę, kiedy ja byłam u Fizzy. Zrobiłam mu awanturę, bo to też mój pokój, a on w ramach przeprosin dał mi różę, którą zostawiła ta panienka - skłamałam i to chyba bardzo wiarygodnie, ponieważ Nialler się podrapał po głowie.
- Przepraszam - wydukał cicho. Przytuliłam go, po czym wróciliśmy do siebie.
- Coś się stało ?
- Nie, ale lepiej wymyśl jakieś imię dla dziewczyny, którą tu zaprosiłeś - odpowiedziałam - długa historia - poprzedziłam kolejne pytanie.
Poszłam pod prysznic, a Harry po mnie. Siedzieliśmy w łóżku z laptopami na kolanach. Weszłam na tumblr'a i odpisałam na pytania oraz reblog'owałam kilka zdjęć 1D. Dodałam na twittera wpis
unbelievable!
Z ciekawości weszłam na profil Hazzy. Coś tam napisało, ale jakoś nie chciało mi się czytać.
- Może zacząłbyś odpisywać fanom - zaproponowałam.
- Ehh ale tego jest duuuużo - jęknął z zniesmaczoną miną.
- Wysil się! I przecież nie musisz odpisywać wszystkim. Widzisz 'Follow me' to wchodzisz na profil i klikasz follow. Proste, logiczne - pokazał mu język. Styles mnie posłuchał, a ja patrzyłam jak odpisuje fanom. Z tego co zauważyłam sprawiało mu to radość. Uśmiechnęłam się pod nosem.
- Lepiej chodźmy spać. Musimy wcześnie wstać - powiedział Harold odkładając laptopa na stolik nocny.
- Mamy być gotowi o 9 - oznajmiłam, bo możliwe, że nie dosłyszał co powiedział Nialler. Niestety Hazz mnie nie posłuchał i zgasił lampkę. W takim razie też muszę iść spać. Odłożyłam urządzenie i wyciągnęłam iPhone'a spod poduszki. Podpięłam do niego słuchawki, po czym wygodnie się ułożyłam. Zasypiałam przy płycie Up All Night.
____________
Przepraszam, że krótki ale za 10 minut wyjeżdżam i dodałabym dopiero w niedzielę.
Następny tydzień po 12 komentarzach :p

Wednesday, July 11, 2012

Rozdział 14

(...)
Siedziałam na łóżku rozmyślając, czy wszystko spakowałam, kiedy do pokoju wszedł Niall.
- Lottie, jedziemy - uśmiechnął się. Chwyciłam torbę, która leżała tuż obok mnie. Wyszłam z pokoju zamykając go na klucz. Zjechaliśmy windą do holu, gdzie czekali już wszyscy. Zayn odruchowo chwycił Fizzy na rękę, ale szybko ją zabrał. Mieli szczęście, że tylko ja to zobaczyłam. Przed hotelem, tradycyjnie, czekały fanki. Paul - ochroniarz pomógł nam wejść do limuzyny. Siedzieliśmy tak :
Louis Fizzy Zayn Paul (menadżer)
Harry Lottie Niall Liam
Harry objął mnie ramieniem. Spojrzałam na niego pytająco, tak jak reszta. Styles się zmieszał i zabrał rękę.
- Już nawet przyjaciółki nie mogę przytulić - burknął pod nosem, po czym zarzucił lokami.
- To nie było przytulanie - oznajmił Louis. Hazza wywrócił oczami, a następnie mnie przytulił.
- Zadowolony ? - spytał ale oczywiście nikt mu nie odpowiedział. (...)
Kiedy przedostaliśmy się do środka (nadal z pomocą ochroniarza) Felcite i Zayn gdzieś zniknęli. Hah, ciekawe. Poszliśmy do garderoby. Oczywiście zabrałam Lux i usiadłam z nią na sofie. Mama Lux podała chłopcom ubrania, a oni zaczęli się rozbierać.
- Ej ! Nie przy dzieciach ! - krzyknęłam.
- To wyjdź - powiedział obojętnie Lou.
- Are you fucking kidding me ? - pomyślałam. Zasłoniłam Lux oczy, a ona się zaczęła śmiać. Wesołe dziecko. Może powinnam z niej brać przykład ? No wiecie, przestałabym się przejmować idiotycznymi sprawami jak to, że Harry mnie nie kocha. Chyba czas, żeby powiedzieć Haroldowi. Hahahahhaha nie. A chłopcy zdążyli się już przebrać. Ooo ! Szybcy są.
- Charlotte, idziesz ze mną ? - spytał Niall.
- Umm ale gdzie ?
- A tak się przejść - wyszczerzył się. Posadziłam Lux na sofie po czym udałam się w stronę drzwi, a Horan za mną podążył.
- To gdzie idziemy ? - spytałam, gdy opuściliśmy pomieszczenie.
- Tak naprawdę, to chciałem ci coś powiedzieć... - zaczął Niall.
- Oh, w takim razie zamieniam się w słuch - posłałam mu ciepły uśmiech.
- Chodzi o to, że... no wiesz... ty kochasz Harry'ego, ale... - wziął głęboki oddech - Kocham Cię
Stanęłam jak wryta. Nie wiedziałam co powiedzieć. Ale Louis mówił, że Nialler się zakochał.... O mój Boże. Chodziło o mnie, ale pewnie nie powiedział Lou kogo.
- Niall, ja nie wiem co powiedzieć - zaczęłam nerwowo.
- Nie spodziewałaś się tego, prawda ? - wtrącił.
- Tak... - oparłam się o ścianę. Nagle pojawili się chłopcy.
- Nialler, zaraz zaczynamy - oznajmił Liam - Chodź
Horan odszedł z resztą chłopaków. Zjechałam po ścianie i usiadłam na podłodze. Przeczesałam palcami włosy. Na szczęście nie będzie mu przykro, że wybrałam Stylesa, a nie jego. Bo nie będę miała nawet możliwości wybrać. Niestety, a może też na szczęście.

*4 godziny później, w hotelu*
Siedziałam w pokoju Fizzy i Zayn'a oglądając z Felicite telewizję.
- Jak Ci się układa z Zayn'em ? - spytałam.
- Świetnie. Zayn jest cudowny - odparła uśmiechając się szeroko.
- To dobrze - powiedziałam cicho. Do pokoju wszedł Zayn.
- Możesz już iść - oznajmił. Podniosłam się i wyszłam z pokoju. Zamykając drzwi  słyszałam tylko coś typu "Tęskniłem kocie". Pewnie zastanawia Was o co chodzi. Otóż Harry musiła poważnie porozmawiać z Zayn'em, dlatego wygonili mnie z naszego pokoju pokoju na jakąś godzinę. Chciałam wejść do pokoju, ale był zamknięty. Zapukałam.
- Kto tam ? -powiedział Harold, stłumionym przez drzwi głosem.
- Lottie - wrzasnęłam, aby usłyszał. Otworzył wrota (;d) i odsunął się abym mogła wejść. To co zobaczyłam przed sobą mnie zamurowało.
______________
Jestem z siebie dumna, że zdołałam tyle napisać.
Następny tydzień po 11 komentarzach.

Monday, July 2, 2012

Rozdział 13

Siedziałam monotonnie przeszukując internet w celu znalezienia jakiś zdjęć Harryego i Emmy. Przecież Harry miał wrócić o 2, a jest 1:59 :d Jak się spóźni to mu nie otworzę :) Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Tak, to był Harry..-.-
- Jak było ? - spytałam słodkim głosikiem.
- Świetnie - odpowiedział cały w skowronkach.
- Widać - powiedziałam patrząc w ekran.
- Co masz na myśli ?
- To - pokazałam mu jego zdjęcie całującego się z Emmą.
- To było przez przypadek - tłumaczył się.
- Harry, nie tłumacz się. Rozumiem, szukasz dziewczyny idealnej, a modelki są idealne, więc życzę wam szczęścia - powiedziałam wymuszając uśmiech i ledwo powstrzymując się od płaczu.
- Ale ona nie jest moją dziewczyną - po raz kolejny zaprzeczył.
- Całujesz się z pierwszą lepszą laską... Ouu ostro - skomentowałam.
- Nie całowałem jej - ponownie pokazałam mu zdjęcie przed jej domem.
- To...było..umm
- Dlatego byłeś, o przepraszam, jesteś taki szczęśliwy - odparłam poruszając brwiami.
- Nie jestem szczęśliwy - prawie, że krzyknął. Zabrałam z walizki luźny t-shirt, shorty i  bieliznę.
- Nie, wcale i w ogóle - mruknęłam po czym zniknęłam za drzwiami łazienki. Weszłam pod prysznic. Odkręciłam wodę. Usiadłam w brodziku wystawiając nogę z gipsem poza kabinę i zaczęłam się użalać nad swoim beznadziejnym życiem. Niby wszystko jest w porządku ale to uczucie kiedy ktoś kogo kochasz nad życie kocha kogoś innego. Nikt tego nie lubi. Za dwa dni wracamy więc są duże szanse, że zapomnę. Zacznę spędzać więcej czasu z moimi znajomymi. Kto wie, może wreszcie mnie ktoś pokocha... Hahahahaha (...)
- Tak, tak. Kocham Cię, paaa - powiedział Harry a następnie zamknął laptopa. Posłałam mu pytające spojrzenie z zamiarem dowiedzenia się z kim rozmawiał. Na szczęście zrozumiał.
- Gemma, moja siostra.
- Aaaaa - mruknęłam sama do siebie, pod nosem. Harry zgasił lampkę i położyliśmy się w łóżku. Hazz był bardzo blisko mnie, co wcale mi nie przeszkadzało.
- Naprawdę, nie chcę zniszczyć naszej przyjaźni tylko dlatego, że spotykam się z Emmą.
- Ale to nie jest żaden problem. Spotykaj się z kim chcesz, tylko... Ona nie jest dla ciebie - odpowiedziałam.
- Dlaczego ? - spytał patrząc mi w oczy.
- Bo... Po prostu nie jest, tak ? - spojrzałam w innym kierunku aby uniknąć spoglądania w jego zielone tęczówki.
- Jeśli Cię to uszczęśliwi to przestanę się z nią spotykać... I pisać - powiedział. Jeszcze nigdy nikt nie był tak miły. No pomyślcie... Kto przestałby spotykać się z modelką dla jakiejś głupiej nastolatki ? Tylko Harry ♥
- Harry, nie musisz - położyłam się na plecach.
- To nic takiego, znam mnóstwo innych modelek - zaśmiał się.
- Nie rozumiesz. Ehh dobranoc - powiedziałam.
- Dobranoc - odwrócił się do mnie plecami. Kocham Cię.

*Oczami Harry'ego*
Mam nadzieję, że Charotte nie zacznie nic podejrzewać. Chyba się w niej zakochałem... Nie chyba tylko na pewno. Niepotrzebnie poszedłem na tą imprezę z Emmą. I ją pocałowałem.
Lottie jest młodsza, ale coś mnie w niej intryguje, co chyba też przyciąga do niej. Coś mi mówi, że jeśli nasz związek by istniał Lottie nie chciałaby, aby było o nim głośno. No wiecie, nagłówki typu
Harry Styles chodzi z siostrą swojego przyjaciela.
A pod spodem
Jest młodsza od niego o 4 lata.

*Oczami Lottie*
Jestem tchórzem ! Boję się powiedzieć Harry'emu co do niego czuję, boje się że mnie wyśmieje. Jestem dzieckiem, a on jest dorosły. Chociaż czasami zachowuje się bardzo dziecinnie, jak reszta chłopców. Nawet jeśli bym mu powiedziała, on woli starsze. Niekiedy bywa, że mnie zraża tym do siebie. Ale po godzinie znowu jest dla mnie idealny.
____________
Krótki, przepraszam. A teraz pytanie :
Kto pierwszy wyzna miłość ? :)
Dziękuje za 10 komentarzy ♥ Zasada taka sama, ilość komentarzy zależy od tego kiedy dodam następny :)
P.S jeśli chcecie być informowani/ne o nn to zostawcie jakiś kontakt w komentarzu :)

Monday, June 18, 2012

Rozdział 12

*następnego dnia, oczami Lottie*
- Dzieciaki, mam dla Was dobrą wiadomość... Wieczorem to znaczy o 18 lecimy do Wellington - powiedział Paul z nadzieją w głosie, że wszyscy się ucieszą... Tylko Harry się uśmiechnął.
- Że co ?! - oburzyłam się. No ciekawe jak wy byście się czuli gdybyście mieli mniej czasu na rozkochanie swojej miłości w sobie ?! God ze mną jest coś nie tak. Ten cały Harry, który swoją drogą wygląda świetnie zgryzając dolną wargę i poprawiając loki, miesza mi w głowie. Lub inaczej... Robi mi pranie mózgu.
- Pakujcie się zostały wam tylko dwie godziny - uśmiechnął się menager po czym wyszedł. Na mojej twarzy zagościł grymas. No trudno. nie sprzeciwię się Paulowi... Bo się go boję :o
(...)
- Nie, nie boje się, nie, nie boje się ...
- Zayn, przestań ! - krzyknęłam na cały samolot.
- Ok, pff - burknął. Mruknęłam coś w stylu "dziękuje" No wreszcie chwila spokoju... Która nie była zbyt długa bo przyszedł do mnie Niall.
- Słyszałem, że mnie kochasz - uśmiechnął się. Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem.
- Co proszę ?! Ja cię... - zaczęłam - Harry
- Tak, to on mi powiedział - odpowiedział. W tym momencie miała ochotę go zabić. Wypuściłam powietrze z płuc.
- Dla sprostowania. To była przykrywka bo pytał kogo kocham... Ahh nie ważne - westchnęłam, a Nialler odszedł. na szczęście Harry miał słuchawki na uszach i zawzięcie z kimś pisał. Czyżby Emma ? -.- To jest obsesja.. Tak ! Stwierdzam iż mam obsesję na punkcie Harry'ego Styles'a. Lepiej zajęłabym się kimś innym jak na przykład... Zayn. Aaa nie.. On jest Fizzy, a nie chcę pogorszyć naszej sytuacji zabierając jej chłopaka.
- Zayn nie boi się, Zayn nie boi się, dziewczynom podoba się, one lubią to jak je łapie za tyłek - zaśpiewała Fizzy. Wszyscy zaczęli się śmiać. Harry nie słyszał  więc był zdezorientowany. Nikomu nie chciało się powtarzać i dlatego pozostał niewtajemniczony.

- Wychodzisz gdzieś ?- spytałam udając zaskoczenie. Chyba nieźle mi to wyszło bo Hazza zawahał się nad odpowiedzią.
- Tak, umm jestem umówiony. Wrócę przed drugą - uśmiechnął się uroczo.
- W takim razie baw się - nie dokończyłam bo wyszedł - dobrze...
Ugh, co ja będę robiła przez 5 godzin. No co ? Spać nie będę bo mogą się jakieś zdjęcia pojawić... A poza tym jak Harry wróci ucha chany to coś będzie znaczyło prawda ? :p No ale najpierw sprawdzimy co u Fizzy i Zayna :d Tak więc poszłam do ich pokoju.
- Co tu się.... ?! -  powiedziałam gapiąc się jak idiotka.
- Zayn mnie uczy francuskiego - odpowiedziała Fizzy.
- Pocałunku ? - uniosłam brew opierając dłonie o biodra.
- Nie... - mruknęła siostra.
-  A racja ! On tylko poprzez złączenie ust przekazuje ci co chce powiedzieć.
- To brzmi lepiej więc zgadza się - zaśmiała się. Przewróciłam teatralnie oczami po czym zostawiłam ich samych. Poszłam do pokoju Lou i Nialla ;>
- Nie uwierzycie ! - zaczęłam.
- To ty nie uwierzysz ! - nie dał mi skończyć Louis - Nasz Nialler się zakochał.
- Awwwh, to świetnie - przytuliłam go
- Teraz co ty chciałaś nam powiedzieć ?
- Przebiję was ! Fi.... - przerwałam. Wiem jaki jest Louis... Nadopiekuńczy - Film o koalach jest dla dorosłych
Zrobiłam głupkowatą minę słysząc co powiedziałam. Ale lepsze to niż zła na mnie Fizzy. Gdyby Lou dowiedział się, że się całowali... Było by po nich. Sad but true.
- Rzeczywiście nas przebiłaś - zaśmiał się Louis.
- No co ?! ja chiałam go zobaczyć - wygięłam usta na kształt podkowy.
- Pozwolę ci - uśmiechnął się Niall puszczając mi oczko.
- Niall ! Nie zgarszaj mi siostry - warknął brat.
- Bardziej się nie da - mruknęłam pod nosem.
- Mówiłaś coś ?
- Nieeee - szybko stamtąd wyszłam. Udałam się do naszego pokoju po czym zamknęłam drzwi na klucz. A co, niech sobie Harry czeka pod drzwiami albo śpi na korytarzu. Lottie jest złaaaaa :p Hahahhah. Włączyłam laptopa i zalogowałam się na twittera.
Lottie is baaaaad :D
Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Leniwie poszłam w ich stronę i otworzyłam je.
- Ooo już skończyliście ? - spytałam.
- Co skończyli ? - wtrącił Louis, który nie wiadomo skąd się tu wziął.
- Lekcje francuskiego - odpowiedziałam.
- To powiedz coś Fizzy - zaproponował Lou. Ledwo co się powstrzymałam od śmiechu.
- Je t'aime
- Wow dużo - skomentowałam. Lou odszedł, a Fizzy spiorunowała mnie wzrokiem. Zaczęłam się śmiać.
- Jak Louis się dowie to zabije mnie i Zayna - warknęła Felicite.
- Oj tam - pokazałam jej język.
- Żadne "oj tam" Tu chodzi o nas !
- Już mówisz "nas".. Dla mnie to oficjalne potwierdzenie związku - uśmiechnęłam się zwycięsko.
- Myśl sobie co chcesz
- Ale to prawda - powiedział cicho Zayn.
- Ha ! Wiedziałam ! to kiedy ślub i dzieci ? Nie, stop ! Za młoda jesteś na dzieci - mówiłam bez sensu. Malik zaczął chichotać pod nosem - Dobra idźcie już.
Wypchnęłam ich za drzwi i zamknęłam je. To czekamy na Hazzę :d
___________
Przepraszam ! Dużo zamieszania w domu, w niedzielę wesele siostry...
Postaram się szybko dodać nn ale liczba komentarzy też o tym decyduje <3 :>

Saturday, June 2, 2012

Rozdział 11

*następnego dnia*
Chłopcy mają jakiś wywiad, a ja i Fizzy zostałyśmy same. Postanowiłam to wykorzystać i spytać o tą akcje z Zaynem.
- Więc... Jak całuje Zayn ? - spytałam.
- Lottie ! Ja go nie całowałam - oburzyła się
- Nie wcale. No to jak ?
- ... dobrze - mruknęła.
- Ha ! Wiedziałam ! Znaczy tak podejrzewałam. Kiedy to się stało ? - nie dam jej spokoju. Nie, nie. Dowiem się wszystkiego. Mwahahahah
- Pamiętasz jak poszliście na pizzę ?
- Chodzi ci o wczoraj - przerwałam
- Wszyscy gdzieś zniknęli i zostaliśmy z Zayn'em sami. No i tak jakoś wyszło - zmieszała się.
- Awwh między wami jest 7 lat różnicy - oznajmiłam kładąc dłoń na jej ramieniu.
- Co masz na myśli ?
- Wiesz będzie niezłe zamieszanie jeśli media się o tym dowiedzą.
- Ale my nie jesteśmy razem i wiek nie gra roli bo jakoś Harry z tą całą Caroline mógł się spotykać a ja z Zayn'em nie ? - podniosła ton.
- Czyli potwierdzasz, że się spotykacie - uśmiechnęłam się.
- Nie potwierdzam
- Fizzy on cię traktuje jak dziecko - powiedziałam spokojnie.
- On nie jest jak Harry, który to ciebie traktuje jak dziecko - krzyknęła.
- Dobrze wiedzieć - odpowiedziałam ze łzami w oczach. Z trudem ale jakoś wyszłam z hotelu. Ludzie patrzyli na mnie jak na idiotkę. Nie dziwie się ! Nastolatka z gipsem na nodze, dławiąca się łzami idzie sama przez miasto. Na szczęście zapamiętałam, że koło pizzerii jest park. Usiadłam na ławce, podciągnęłam kolana pod brodę i zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Chcę wracać do domu ! Chyba lepiej by było jakbym swoją obsesję trzymała w ukryciu. Nie spotkałabym Harryego nigdy więcej i kiedyś by mi przeszło, ale nieeeeee bo Charlotte Tomlinson zawsze musi podjąć jakąś bezsensowną decyzję, której będzie żałowała. Wyjazd do Australii był właśnie tego typu decyzją. Co z tego, że Harry traktuje mnie jak przyjaciółkę ? Dalej jestem dla niego dzieckiem i to się nie zmieni :c Nagle zadzwonił mój telefon

[Lou - Louis] [L- Lottie]
L : Halo
Lou : Gdzie jesteś ?
L : W Australii
Lou : Bardzo śmieszne. Fizzy powiedziała, że gdzieś wyszłaś. Wracaj do hotelu bo jeszcze ci się coś stanie.
L : Nie jestem dzieckiem, nic mi nie będzie. Przestańcie mnie traktować jakbym miała 5 lat !
Lou : Masz 14 i jesteś nie odpowiedzialna !
L : Nie ma cię w domu. Nie znasz mnie
Lou : Najwyraźniej tak

Beep, beep, beep
Co ja zrobiłam ?! Muszę jak najszybciej wracać do hotelu i to odkręcić. Biegłam tak szybko jak tylko potrafiłam. Po 5 minutach byłam na miejscu.
- Louis, przepraszam ! - wtuliłam się w niego mocno
- Tym razem nie będzie tak łatwo... Przez następne 2 dni siedzisz w hotelu i nigdzie nie wychodzisz. A Harry cię pilnuje - powiedział oschle.
-Ej ! To jej kara, nie moja - tupnął nogą Styles
- Też Cię kocham - odpowiedziałam z nutką ironii w głosie. Westchnęłam cicho pod nosem i pokuśtykałam do pokoju.
 Pokłóciłam się z Fizzy, a teraz też Louis jest na mnie zły. Zaraz pewnie z Harry'm się pogryziemy. A może nie... Podeszłam do Harolda.
- Mogę cię przytulić ? - spytałam robiąc oczy a'la kot ze Shreka.
- Hmm pomyślmy. Przez następne dwa dni siedze tu z tobą... Jasne - przytuliłam go.
- Zagrajmy w pytania - zaproponowałam poruszając brwiami.
- Pewnie - odpowiedział uśmiechając się. Usiedliśmy na łóżku.
L : Zaczynam. Co musi mieć twoja dziewczyna ?
H : Poczucie humoru i piękny uśmiech.  Teraz ja... W takim razie co musi mieć twój chłopak ?
L : Musi być szczery, troskliwy, czuły i mieć ładne oczy. Jesteś zakochany ?
H : Może raczej zauroczony.
L : Zdradzisz imię ?
H : Moja kolej !
L : I co z tego ?
H : Kochasz kogoś ?
L : Bardzo !
H : Jak ma na imię ?
L : Nie odpowiedziałeś na moje pytanie więc ja nie odpowiem na twoje
H : Nie zdradzę imienia ale powiem tylko, że są w nim podwójne litery.
L : To teraz ja... Niall
H : No tak.. Nialler i to jego Irlandzkie szczęście
L : Zazdrosny ?
H : Nie !
A już myślałam :c Przynajmniej po tej grze mam pewność, że Emma to nie tylko jego przyjaciółka.

*Oczami Harry'ego* ( znowu :o)
- Niall, Niall ! - krzyknąłem wbiegając do jego pokoju. Chłopak siedział na łóżku otoczony popcornem, orzeszkami, chipsami, pudełkiem z pizzą i 2 litrową butelką Pepsi. Oglądał film Justina Biebera.
- Przerywasz mój seans - zmierzył mnie wzrokiem.
- To jest lepsze niż ten film !
- Ale co ?!
- Lottie się w Tobie zakochała - oznajmiłem podekscytowany na co Nialler wytrzeszczył oczy.
- Serio ? - spytał z niedowierzaniem.
- Tak !
- OMG ! Wreszcie odwzajemnia moją miłość - uśmiechnął się szeroko. Jarał się tym bardziej niż wtedy kiedy spotkał Biebera. To jest na prawdę poważna sprawa.
- Co ? - szepnąłem. Ona go kocha, on ją kocha więc teraz mogą być razem. Lottie ma świetną osobowość, piękny uśmiech. Nie powiedziałem jej wprost, że to właśnie w niej jestem zakochany. Chyba...
- Naciesz się tą wiadomością, a ja idę spać - odparłem kierując się w stronę naszego pokoju. Charlotte leżała przykryta kołdrą po szyję i raczej spała. Położyłem się koło niej po czym zgasiłem lampkę, którą prawdopodobnie zostawiła zaświeconą.
- Niall ja.. kłamałam... Nie kocham cię - mruknęła. Mówi przez sen ?? A co jeśli ona serio kłamała ? Zrobiłem Niallowi nadzieję, a przecież Lottie może go nie kochać. No brawo Styles ! Odwaliłeś kawał "dobrej" roboty ! Jeśli złamane serce przyjaciela to dobra robota...

Thursday, May 24, 2012

Rozdział 10

(...)
- Paul inteligencie, dlaczego nie mamy takich pokoi jak wcześniej ?! - oburzył się Lou tupiąc nogą.
- Bo w tym hotelu są tylko 2-osobowe pokoje - odpowiedział.
- Louis, jestem z tobą dobrze ? Ja już nie wytrzymam z tymi głupkami w pokoju. Bez urazy - jęknęła Fizzy przytulając brata.
- Dobrze siostrzyczko - poklepał ją po plecach.
- W takim razie ja jestem z Harry'm ! - oznajmił Zayn
- Nie, Zayn. Harry jest z Charlotte bo on jest jej niańką - zrujnował wizję Malika Louis.
- Zgadza się - odparł Hazza. Więc podzieliliśmy się tak : Lou i Fizzy, Niall i Liam, Ja i Harry, Zayn i Paul :D Na szczęście przylecieliśmy tam rano bo mogliśmy cały dzień gdzieś chodzić. Oczywiście oni mogli, ja musiałabym być noszona przez kogoś.
- Idziemy gdzieś ? - spytał Harry.
- Hmm, nie. Jak ja mam chodzić ? - popukałam się w czoło.
- Będę Cię nosił - uśmiechnął się.
- Nieee e, jestem za ciężka - odpowiedziałam.
- Już Cię nosiłem i wcale nie - zaprotestował. Wywróciłam teatralnie oczami.
- Jak chcesz ale weź pod uwagę to, że napadną nas twoje fanki lub paparazzi.- Harold wziął mnie na barana i wyszliśmy z hotelu.
- Gdzie chcesz iść ? - spytał
- Nie wiem.. Może na pizzę ? - zaczęłam poruszać brwiami ale Hazza tego nie zobaczył bo był odwrócony do mnie plecami chyba, że ma oczy z tyłu głowy ,schowane pod lokami, co byłoby super !
- Dobry pomysł - odpowiedział - A i przestań ruszać brwiami bo wyglądasz śmiesznie - zaśmiał się.... O.o le poker face. Harry to UFO !!!! Oj tam i tak go wielbię :D Styles ruszył w prawo. Najlepsze jest to, że żadne z nas nie wie gdzie znajduje się jakaś pizzeria.
Po 20 minutach maszerowania ujrzeliśmy pizzerię. Oboje się ucieszyliśmy. Kiedy weszliśmy do budynku wszyscy się na nas gapili i coś szeptali między sobą. W pomieszczeniu byli sami nastolatkowie w wieku 15-17 lat. Usiedliśmy przy wolnym stoliku.
- Co zamawiamy ?
- Obojętne byle bez oliwek - wykrzywił się Harry (od autora : nie wiem czy naprawdę ich nie lubi ;d)
- Ej no ! Ja lubie oliwki ! - oburzyłam się uderzając dłonią o blat przez co zwróciłam na siebie uwagę wszystkich.
- Zgodze się jeśli ty je zjesz - odparł.
- Hmm, ok - uśmiechnęłam się. Podeszła do nas kelnerka. Dosyć młoda, jak reszta obecnych. Złożyliśmy zamówienie. Była fanką 1D więc chciała autograf Stylesa.
- Harry... Kim jest Emma O ? - spytałam nagle. Wolę usłyszeć z jego ust, że to tylko znajoma. Gorzej jak powie co innego... :\
- Emma Ostilly. Moja przyjaciółka. Jest modelką
- Jakoś jej nie znam - mruknęłam. Chwilę później dostaliśmy naszą pizzę. Podzieliliśmy się po trzy kawałki i zaczęliśmy konsumować.
(...)
Po powrocie do hotelu nie obeszło się bez awantury : "gdzie byliśmy ?" i "dlaczego nikomu nie powiedzieliśmy, że gdzieś wychodzimy ?" I jeszcze Niall płakał bo też chciał iść na pizzę, a my go nie zabraliśmy :D
- Niall biedactwo, jak nie zjesz pizzy to nic ci nie będzie. Jak wrócimy to pójdziesz do Nando's - pocieszałam go. Momentalnie się uśmiechnął i otarł łzy z policzków.
- Gramy w pokera ? - poruszał zabawnie brwiami.
- Taaa od razu w rozbieranego - popukałam się w czoło.
- Czytasz mi w myślach - ucieszył się.
- Jesteśmy za ! - odezwali się chłopcy.
- A ja nie
- Daj spokój będzie fajnie - powiedział Zayn
- Nie potrafię grać w pokera - oznajmiłam
- Ja gram - wtrąciła Felicite
- To ja popatrzę - usiedliśmy w kółku. Każdy, oprócz mnie, zachował poker face (:D) Co chwile się śmiałam.
(...) Gra toczy się już drugą godzinę, a chłopcy siedzą bez koszulek (Fizzy to nie zły boss w pokera) tylko Zayn jest w samych bokserkach. Wygląda... Ładnie. Mam małą obsesję na punkcie Harry'ego ale chyba mam prawo lubić resztę 1D, nie ? :p
- Zayn, może byś się z łaski swojej ubrał ? - spytał z nutką ironii w głosie Liam, kiedy skończyli grę.
- Nie ! - zaprotestowałyśmy z siostrą.
-Czyżby podobało wam się moje ciało ?
- Tak - odpowiedziała Felicite
- Proszę was dziewczynki, chyba nie widziałyście naszych ciał - powiedział Harry.
-Oj tam, oj tam nie chcę zobaczyć - mruknęłam - Bo tak w ogólne, Zayn ubieraj się - rzuciłam w niego jego ubraniami. (...)
- On jest cudowny - wzdychnęła Fizzy patrząc w sufit. Niech zgadnę. Ma przed oczami chmurkę ?
- Fizzy się zakochała - krzyknęłam.
- Nie zakochałam... Ale chcę go pocałować, UPS - zagryzła nerwowo wargę.
- OMG ! -wypaliłam.
- Coś usłyszałem o całowaniu - odparł Hazza wchodząc do naszego pokoju.
- Chyba ci się coś przesłyszało - odpowiedziałam widząc niepokój na twarzy Fizzy.
- Chyba tak...
____________
Krótki, głupi, beznadziejny. Następny pojawi się może za tydzień albo za 2 a to z powodu wyjazdu.

Sunday, May 13, 2012

Rozdział 9

Mama, Gemma, Lou, Zayn, Niall, Paul... Emma O.
Otworzyłam wiadomości. Całe archiwum. To jedziemy od początku.
H: Hey Em. Niedługo będziemy w Nowej Zelandii, może gdzieś wyskoczymy ? Jakaś imprezka ? :)
E: Jasne, z Tobą zawsze Kocie... =)
H: Świetnie ! Odezwe się jak tylko przyjedziemy.
E : Czekam ! xx
Da faq ?!!! Hemma ?!!! Harry + Emma.
No to moje nadzieje legły w gruzach.
- Uuu Styles, szykuje się  upojna noc z Emmą - powiedziałam ze złością. Chciałam stamtąd jak najszybciej wyjść i przytulić Nialla bo tylko on o tym wszystkim wie. Wcisnęłam Haroldowi do rąk jego i Phone'a i zabrałam swoją własność.
- Niall ! Niall ! Gdzie jesteś Irlandczyku ? - krzyczałam gdy wyszłam na korytarz.
- Tutaj - odpowiedział głos zza moich pleców. Rzuciłam się w jego ramiona i przytuliłam go. Co dziwne... Nie chciało mi się płakać.
- Co się stało Charlotte ? - spytał z troską w głosie przyjaciel głaskając mnie po włosach.
- Harry spotka się w Nowej Zelandii z Emmą O, kimkolwiek ona jest.
- Emma Ostilly ? Znowu ?! - zdziwiło mnie, że powiedział "znowu" - Może to tylko spotkanie - odsunęłam się od niego.
- "Może gdzieś wyskoczymy ? Jakaś imprezka ?" - zaczęłam cytować robiąc z palców cudzysłów.
- Tylko imprezka. Najwyżej pocałują się - chciałam przerwać ale kiedy zauważył, że otwieram usta szybko dokończył - w policzek. Zobaczysz, wszystko będzie dobrze ! Z resztą dobrze wiemy, że Harry nie gustuje w blondynkach.
- Pocieszające. Jestem blondynką - mruknęłam.
- Ale ty masz większe szanse ! Harry powiedział, że jesteś słodka i zabawna - oznajmił na co się uśmiechnęłam.
- Naprawdę tak powiedział ? - spytałam ucieszona faktem, że moja miłość sądzi, że jestem słodka.
- Chyba nie kłamie ! - oburzył się.
- Ok, ok wierzę Ci ale chodźmy już lepiej do garderoby - tak też zrobiliśmy. Weszliśmy do pomieszczenia gdzie byli wszyscy. A Hazza wreszcie trzymał Lux na kolanach.
- Lottie, dobrze, że przyszłaś. Wejdziecie z Fizzy na scenę podczas 'Up All Night' - powiedział Louis. Popatrzyłam na siostrę ale ona wzruszyła ramionami.
- Yyy po co ? - spytałam zmieszana. Wszyscy się dziwnie uśmiechali ale nikt nie raczył odpowiedzieć na moje pytanie.
- Przestańcie, przerażacie mnie. Niall czy ty coś wiesz ?
- Tak ale nie powiem
- Fizzy, uciekamy ! - krzyknęłam
- Zgadzam się - zaczęłyśmy uciekać,a chłopcy nas gonili.
- Szybciej - rozkazałam widząc, że są coraz bliżej nas. Biegłam ile miałam sił w nogach i wtedy... wywróciłam się. A co najgorsze, nie mogłam wstać.
- Lottie nic Ci nie jest ?
- Boli mnie kostka - oznajmiłam chwytając się za kończynę.
-Chyba skręcona - powiedział Lou - zdążymy jeszcze pojechać do szpitala.
- Jadę z wami - odparł Hazza i wziął mnie na ręce. Tak więc pojechaliśmy do szpitala. Mój brat trafił w dziesiątkę mówiąc, że skręciłam kostkę. Lekarz założył mi gips. Dwa tygodnie bez możliwości swobodnego chodzenia. Będę musiała skakać na jednej nodze albo się czołgać. Ahhh trudno.
- Tylko nie mów rodzicom - rozkazał Louis na co przytaknęłam.
- Mogę pojechać do hotelu ? - spytałam.
- Jasne - opowiedział - Czekaj. Będziesz tam sama i kto cie zawiezie ??
- Ja - wtrącił Harry.
- A koncert ?
- Dacie radę beze mnie
- Przecież ty śpiewasz każdą piosenkę - oburzył się Lou
- Zrobisz to dla mnie bejbosiu - położył rękę na jego ramieniu. Aww Larry Stylinson.
(...)
- Haroldzie, przyniesiesz mi z sklepu żelki, sok jabłkowy, chipsy, czekoladę ale truskawkową, a i jeszcze jedna paczka żelek - znając jego miłość do Haribosi to zje jedną przez drogę.
- Będę za 10 minut. Nigdzie nie idź - zaśmiał się
- Hahaha bardzo śmieszne - powiedziałam - A tak serio uważaj na fanki - posłałam mu ciepły uśmiech. Wyganiając go do sklepu zostałam sama. Woah, Party Hard ! Taa chciałabym...
Tak sobie myślę i... my nie rozmawialiśmy przez cały ten czas z mamą i tatą. To nawet lepiej bo nie będę miała okazji żeby coś wypaplać, np. to, że załamałam nogę... A raczej skręciłam kostkę. Zaraz, zaraz ! Jutro lecimy do Brisbane na 3 dni, potem Wellington tam 4 dni, a na końcu Londyn. Ekhem, został nam tydzień a gips mam nosić 2 tygodnie :o No to po mnie... I po Louisie. Może teraz pooglądam telewizję ? :p No nie ! Pilot leży na drugim końcu pokoju :\ Jakoś zbytnio nie chce mi się skakać więc sięgnęłam po laptopa, który był na stoliku obok. Dodałam na twittera wpis :
"@Harry_Styles as my babysitter :D xx"
Odpisałam niektórym ludziom, a Harry właśnie wrócił. Tak jak mówiłam, zdążył już zjeść 3/4 paczki żelek. Podał mi resztę zakupów.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się
- Nie ma za co - odwzajemnił smile tak, że mu żelki z buzi wypadły. Zaczęłam się z niego śmiać.
- Przestań ! To nie było śmieszne - oburzył się idąc do okna. Wyrzucił przez nie te gluty, kiedyś misie. Usłyszeliśmy głośne "Ej !" Harry dołączył do mnie i oboje śmialiśmy się jak jakieś chore dzieci. Tak przez 5 minut.
- Dziękuję za to, że ze mną zostałeś. Jesteś świetnym przyjacielem - powiedziałam.
- Awwh nie jestem świetny. Ja po prostu chciałem żebyś nie była sama - odpowiedział
- Nie ważne, dziękuje - przytuliłam go.
- Może oglądniemy jakiś film - zaproponował
- Horror ?
- Czytasz mi w myślach - odparł
- A nie będziesz piszczał jak mała dziewczynka ?  - spytałam
- Nie obiecuję - zaśmiał się
- Postaraj się bo nie chcę ogłuchnąć.
- No wiesz ?! Jak można ogłuchnąć od mojego anielskiego głosu ? - zarzucił włosami.
- Normalnie - walnęłam go poduszką.
________________
Taki tam... ZAPRASZAM NA MOJEGO DRUGIEGO BLOGA http://inbetweeners-dance-with-1d.blogspot.com/ KOMENTARZE MILE WIDZIANE :)

Friday, May 11, 2012

Rozdział 8

Siedziałam na skraju dachu pozwalając moim nogom swobodnie zwisać w dół.
Gdzie jesteś Lottie ? x - kolejna wiadomość od Louisa czy Fizzy. Wygonili mnie z pokoju to teraz mają za swoje, niech sobie poszukają :p W sumie to Felcite niczym nie zawiniła ale z drugiej strony wiem, że jeśli jej napisze gdzie jestem to powie reszcie, a wtedy oni będą chcieli mnie zabrać na ten koncert, który zaczyna się za... 30 minut. To znaczy próba się zaczyna za 30 minut, a koncert nie wiem. W każdym bądź razie nie chce śpiewać ! Włączyłam twittera. Pare mentions, jedna od Harry'ego... Od Harry'ego ?!
Missed @lottietommo <3 ;(
Miło, że się troszczy ;) A mi nic nie jest. Że go kocham i nie chcę aby się zamartwiał z mojego powodu więc odpisałam.
I'm fine @Harry_Styles <3 Don't worry :)
Nagle zaczął wiać wiatr, a moje blond włosy zaczęły mi przeszkadzać. Wzięłam frotkę do włosów, która znajdowała się na moim nadgarstku. Związałam je w niesfornego koka. Teraz dochodzę do wniosku, że on może nie sprawdzić twittera. No trudno poświęce się -.- Wróciłam do pokoju gdzie wszyscy siedzieli z grobowymi minami.
- Charlotte - przytulili mnie.
- Tak to ja - wydukałam z trudem bo ich uścisk był tak mocny że się dusiłam.
- Gdzieś ty była ? Szukaliśmy Cię wszędzie ? - zaczął wypytywać Louis.
- Szukaliście wszędzie, prócz na dachu - uśmiechnęłam się.
- Dlaczego nie odpisywałaś ? - spytała Fizzy - I dlaczego się schowałaś ?
- Bo Larry chciał mieć troche czasu dla siebie - zmierzyłam wzrokiem Lou and Hazze.
- No tak Larry Stylinson, skoro im przeszkadzasz to może chcesz się przenieść do nas ? - zaproponował Nialler.
- Niezła propozycja - zaczęłam udawać się zastanawiać.
- Nie ! - zaprotestował Harry na co uśmiechnęłam się lekko.
- No, Jimmy....
- Tak, tak Lou wiemy - przerwałam mu.
- O i przepraszam za to, że Cie wygoniłem ale kocham Harry'ego - powiedział.
- To chyba u nas rodzinne - szepnęłam pod nosem.
- Co ? - spytał Hazza.
- Nie nic - odpowiedziałam troche zmieszana.

*Oczami Harry'ego* (o kurwa, co mi się stało ;o)
 (...)
- To co jedziecie z nami ? - spytał Liam.
- Mogę jechać ale nie śpiewać - odpowiedziała Lottie.
- Nie martw się obronie Cię jak coś - objąłem ją ramieniem uśmiechając się. Wsiedliśmy do busa. Każdy prowadził bardzo ciekawe rozmowy typu 'Ładna dziś pogoda'
-  Zakochałem się - wypalił Zayn przerywając wszystkim konwersację.
- W kim ? - spytała z niedowierzaniem Fizzy.
- A nie znacie - powiedział chociaż z jego wzroku można było wyczytać że kłamie.
- To świetnie ! - krzyknął Louis. Kiedy dojechaliśmy pod arenę, jak zwykle czekały na nas nasze hot directioners.
- Jak się przedostaniemy do środka ? - spytała z niepokojem Fizzy patrząc przez okno.
- Ja się rzucę w tłum i mnie przeniosą - zaśmiała się Lottie.
-Prędzej cię rozszarpią bo pomyślą, że jesteś dziewczyną Harry'ego - odpowiedział Liam
- Ekhem, dlaczego akurat moją ?
- Bo do siebie pasujecie - oznajmił Niall na co Charlotte lekko się uśmiechnęła ale zaraz uśmiech przerodził się w śmiech. Dołączyłem do niej.
[...]

*Perspektywa Lottie*
Kiedy wreszcie dostaliśmy się do środka chłopcy udali się na próbę, a ,my z Fizzy siedziałyśmy w garderobie. Ja trzymałam na kolanach małą Lux. Kochana ^-^
- Lux ! - krzyknął Harold kiedy wszedł do pomieszczenia. Chciał mi ją zabrać -.-
- Ej spadaj, teraz siedzi u mnie - pokazałam mu język, a on zabrał mj telefon. Bezczelny !
- Oddawaj to !
- Nieee e - odpowiedział. Podałam Lux Fizzy. Sięgnęłam po jego i Phone'a, którego zopstawił na stoliku.
- Oddaj mi telefon albo przeczytam twoje SMS'y - uśmiechnęłam się.
- To ja przeczytam twoje
- Proszę bardzo, nie mam nic do ukrycia - no i co Haroldzie ? :d ze mną się nie zadziera :p Odblokowałam ekran. Otworzyłam widomości i....
_________
PRZEPRASZAM ! ale dnia 3 maja burza spaliła mój ruter do internetu i nie miałam jak dodać :c na szczęscie istnieje coś takiego jak informatyka w szkole :) Bardzo dziękuję za te 9 komentarzy i 7 obserwatorów <3 Następny pojawi się nie długo ;) Przepraszam za błędy ale niestety w szkole nie ma opcji podkreślania błędów.

Thursday, April 26, 2012

Rozdział 7

- Lottie, teraz ty - uśmiechnął się Niall.
- Proszę cie Niall, nie - błagałam.
- Dajesz, wybieraj - rozkazał Zayn.
- Ugh... I want, może być - podniosłam się i zaczęłam śpiewać. Znałam tekst każdej piosenki na pamięć więc patrzyłam w ekran telewizora udając, że czytam. Kiedy skończyłam wyświetlił się wynik...
3213 punktów.
- Jutro zaśpiewasz to z nami na koncercie ! - klasnął w dłonie Liam, na co wszyscy przytaknęli.
- Bitch please, nie ! - krzyknęłam tupiąc nogą jak mała dziewczynka.
- Charlotte wyrażaj się - oburzył się Louis. Spuściłam wzrok i usiadłam na skraju łóżka.

[Następnego Dnia]
- Zakupy, zakupy, zakupy !!! - piszczała Fizzy kiedy przekroczyliśmy próg centra handlowego
- Fizzy, uspokój się - mruknęłam kładąc moją dłoń na jej ramieniu. Wypuściła powietrze z ust i uśmiechnęła się - Gdzie idziemy ? - spytałam.
- Wyciągnęłyście nas z hotelu tak wcześnie... Może by tak McDonald's - zaproponował szczerzący się Harry.Wywróciłam oczami.
- Ok, chodźmy - powiedziałam.
- Ale my z Zaynem jedliśmy śniadanie - wystawiła język Felicite
- Więc idziemy tylko we dwoje - odparł Hazza. Ruszyliśmy w stronę ruchomych schodów.
- OMG to Harry Styles !! - krzyknęła jakaś dziewczyna za nami. Popatrzyliśmy na siebie z Harrym, a po chwili rozległ się pisk.
- Uciekamy - rzuciłam szybko i pociągnęłam Harolda za rękę. Biegaliśmy po całym budynku próbując uwolnić się od Directioners (...) Ale oczywiście ja - Lottie genialna wpadłam na pomysł żeby schować się w damskiej ubikacji (od autora: pokój szczęścia jak to moi koledzy nazwali xd)
- Jesteś pewna, że nas tu nie znajdą ? - spytał Harry kiedy weszliśmy do pomieszczenia.
- Oczywiście - uniosłam dumnie głowę. Usiadłam na półce (?), na której znajdowały się umywalki, a Styles narcyz zaczął poprawiać swoje loki. Podeszłam do niego i sama zaczęłam je poprawiać. Z moim wzrostem musiałam stać na palcach. Dumna ze swojego dzieł powiedziałam :
- Są idealne - uśmiechnęłam się pod nosem, patrząc w zielone tęczówki Harryego.
- Bo moje - przeczesał włosy palcami.
'Ugh, czy ty zawsze musisz wszystko psuć ?!' - pomyślałam.
- Może już lepiej wracajmy - zaproponowałam stojąc przed drzwiami. To był perfekt moment na kiss'a. Znowu się łudziłam chodź dobrze wiedziałam, że to nie możliwe. Z każdym dniem coraz bardziej jestem rozczarowana bo zawsze czuje nadzieję ale nadzieja matką głupich, tak ? (...) Wraz z Stylesem Łamaczem Dziewczęcych Serc wkroczyliśmy do naszego pokoju gdzie był tylko Louis. Oficjalnie w mojej głowie tak będę go nazywać... W skrócie GHB (girl's hearts breaker) Hahahaha jak to brzmi. Jak w pamiętniku jakiejś nastolatki, która jest zakochana w Harrym a on ją olewa.... Hahaha...Haha...Hah... To ja -.- Oj zapomniałam o moim pamiętniku... Napiszę jak zdarzy się cud czyli nigdy. A chyba wiecie o jaki cud chodzi.. No właśnie. 
- Gdzie Fizzy i Zayn ? - spytał zaskoczony Lou.
- Jeszcze zostali bo uciekaliśmy przed fankami... - odpowiedział mu Harry rzucając się na łóżko.
- Mrrr mamy więcej czasu dla siebie - mruknął (dosłownie) Louis robiąc kocią łapę, taką z pazurami.
- Niestety marchewkowy mężu jest tu jeszcze Lottie - zniesmaczył się Harry patrząc na mnie.
- Co mnie skłoniło żeby z Wami jechać i tak mnie tu nie chcecie - spuściłam głowę wychodząc z pokoju. Już miałam zamykać drzwi ale wróciłam po laptopa, nie będę się nudzić. Mieliśmy pokój na ostatnim piętrze. Na końcu korytarza znajdowały się jakieś drzwi, a że pisało wstęp tylko dla personelu postanowiłam wejść... Wspominałam jak bardzo lubię się pakować w kłopoty ? No to wspominam :D Otworzyłam wrota. Tylko schody ? Zaczęłam iść na górę gdy trafiłam na kolejne drzwi. 
- Wow - tylko tyle zdołałam wyszeptać. Oświetlone promieniami słonecznymi Melbourne , widok na ocean. Chyba wrócę do nich dopiero o zmierzchu. Mam dość siedzenia z w pokoju hotelowym całymi dniami i graniu w jakieś głupie gry. Odpaliłam laptopa i otworzyłam folder ze zdjęciami zatytułowany "MeMoRiEs"
Mała ja z Lou <3
Troche większa ja z Lou <3
Niedawno...




Z Harrym przed pierwszym live show :)
z Zaynem ;)


Powrót do domu..




























Kolejne z Harrym <3





















<3


Z Nialleeem :D





Z Zaynem :) znowu ;p














































Ciesze się, że mam takiego brata i nigdy nie zamieniłabym go na nikogo innego. Z opowiadań mamy wiem jak się o mnie troszczył kiedy byłam mała <3 
_________________
Dziękuję za 1000 wejść :) Przepraszam, że w tamtym rozdziale nic się nie działo ale byłam zestresowana występem (inna historia) i nie mogłam nic innego wymyślić <3 Rozdział wydaje się być dłuższy przez te zdjęcia ;p

Saturday, April 21, 2012

Rozdział 6

- Lottie, nic Ci nie jest ? - krzyknął Louis kiedy przekroczyliśmy z Harrym próg pokoju. Zaczął mnie przytulać i całować po czole. Popatrzyłam na niego z miną WTF ?!
- Nie, byliśmy tam 5 minut - odepchnęłam go od siebie, chciałam się położyć i wtedy... BUM ! Ciemność. Awaria prądu...
- Gdzie ktoś jest ? - spytałam próbując kogoś wyczuć wymachując rękami przed sobą. W końcu na kogoś trafiłam. Po lokach wnioskuję, że to Harry.
- Ej to bolało ? - oburzył się.
- Ale co ? - mruknęłam zdezorientowana.
- Wsadziłaś mi dłoń w oko - oznajmił Hazza. Hahahaha
- Przepraszam - przytuliłam go.
- Tylko ja się boję ciemności ? - przerwała panującą ciszę Fizzy.
- Ja też - Niall
- I ja - Zayn
- I ja - Harry. Skoro tak wszyscy się boją to może by to wykorzystać ? Mwahahaha
- Fizzy, chodź tu - rozkazałam
- Ale gdzie ?
- Tam gdzie Harry stał jak zgasło światło - po chwili poczułam zimne dłonie siostry na mojej buzi. Odsunęłyśmy się kawałek, tak żeby nikt nas nie słyszał.
- Nastraszmy ich... Ja biorę prześcieradło a ty wymyśl coś - szepnęłam jej na ucho. Tak jak mówiłam, wzięłam prześcieradło, jakąś latarkę, która leżała koło łóżka i narzuciłam na siebie materiał. Zbliżyłam się do chłopaków... 3,2,1 i zaświeciłam latarkę pod prześcieradłem. I ten pisk jak u małych dziewczynek. Zaczęłam się tarzać po podłodze i dławić się śmiechem.
- Lottie, zabije Cię ! - wydarł się na mnie Louis. Zaczęłam się czołgać pod łóżko. Co jak co ale zły Louis to groźny Louis.
- Nie zabijaj mnie, proszę - błagałam spod łóżka. Jasność !
- Taaaak ! - krzyknęli uradowani chłopcy, a ja wróciłam na powierzchnię :D
- Robimy karaoke - zaproponował Louis.
- Tak racja, lepiej jest ośmieszyć swoje siostry przy swoich przyjaciołach, z którymi spędzą następny miesiąc - popukałam się w czoło.
- Daj spokój, na pewno nie jest tak źle - zachęcał mnie Harry.
- Nie ma mowy - uśmiechnęłam się.
- Więc znowu nie mamy co robić... - mruknął zrezygnowany Zayn i położył się na łóżku. Dołączyłam do niego, a potem Fizzy... A potem Harry, Louis, Niall i Liam :D
- To co filmy ? - spytał Liam
- A mamy jakieś wyjście ? - odpowiedział pytaniem Nialler. Zepsułam im wieczór. Jestem beznadziejna.
- Dobra jak tak bardzo Wam zależy to ok, zgadzam się - odparłam wzdychając pod nosem. Dumny z siebie Louis podłączył sprzęt który nie wiadomo skąd się tu wziął.
- No to kto pierwszy ? - spytał Liam klaskając w ręce.
- Może by tak Fizzy - powiedział  Zayn uśmiechając się cwano.
- Co ja ? - dopytywała Felicite, która właśnie wyszła z łazienki
- Nic tylko, podaj tytuł jakieś piosenki - uśmiechnął się głupkowato Niall.
- Bo ja wiem...Call Me Maybe - rzuciła obojętnie.
- W takim razie trzymaj - Lou podał jej mikrofon.
- Po co mi to ? - spytała zdezorientowana
- Karaoke ! - powiedział Zayn. Fizzy spiorunowała nas spojrzeniem i niechętnie zaczęła śpiewać.
No cóż ona ma głos, w przeciwieństwie do mnie.
__________________
Przepraszam, że nie dodawałam. To z braku czasu <3

Monday, April 16, 2012

Rozdział 5

- Co się stało ? - spytał Zayn kiedy wróciliśmy do hotelu. Zmierzyłam Nialla wzrokiem
- Irish Boy się stał - mruknęłam idą do naszego pokoju zostawiając za sobą mokre ślady. Zabrałam czyste i suche ubrania po czym ruszyłam do łazienki. Wysuszyłam się,ubrałam ciuchy i rozczesałam włosy. Kiedy wróciłam do reszty każdy się na mnie patrzył.
- Coś ze mną nie tak ? - zapytałam. A co jeśli ... - Czy może Nialler wam coś powiedział ?
- Nie tylko czekaliśmy na ciebie - oznajmiła Fizzy. Usiadłam na łóżku chociaż nie było za dużo miejsca.
- Jak widać już jestem - powiedziałam uśmiechając się w przeciwieństwie do innych, którzy mieli poker fejsy.
- No więc chcieliśmy Ci coś powiedzieć... - zaczął z poważną miną Liam. Zaczynam się bać.
- Bawimy się w chowanego w parach - skończył Zayn.
- Ja z Niallem, Zayn z Fizzy, ty i Harry a Liam szuka - oznajmił Louis.
- No to zaczynamy ! - krzyknął z entuzjazmem Harry. Podszedł do mnie Horan.
- Powodzenia - szepnął mi na ucho posyłając ciepły uśmiech. Rozeszliśmy się po całym hotelu (...) Oczywiście Harry zaciągnął nas do jakiegoś schowka na ostatnim piętrze. Było mało miejsca ale jakoś się zmieściliśmy.
- Romantycznie - zaśmiałam się pod nosem zmieniając pozycję siedzenia. Przez głowę przeszła mi myśl jak to jest kogoś pocałować... Tak, nigdy się nie całowałam. Czekałam na tego wyjątkowego w specjalnym miejscu ale teraz gdy mógłby być to Harry już mi obojętne gdzie ważne, że on.
- O czym tak myślisz ? - wyrwał mnie z przemyśleń Hazza.
- O niczym - westchnęłam - Mogę się na tobie położyć?
- Pewnie - odpowiedział z uśmiechem. Moja głowa spoczęła na jego nogach. Przymknęłam na chwilę powieki. Czułam jak Harry bawi się moimi włosami.
- Lottie, masz chłopaka ? - wypalił przerywając ciszę.
- Nie - mruknęłam cicho - A ty, masz dziewczynę ?
- Nie
- Więc jesteśmy singlami - uśmiechnęłam się do niego.
- Tak - na jego twarzy zagościł grymas.
- Co jest ? - podniosłam się na łokciach.
- Liam i Louis kogoś mają, a ja ? Czuje się samotny, potrzebuję miłości ale nie ze strony rodziny czy przyjaciół... - powiedział patrząc tępo w ścianę. Chciałabym mu teraz pomóc.
- Wiem co to znaczy - szepnęłam. Nagle drzwi się otworzyły.
- Hahahaha Znalazłem ! - krzyknął Liam ciesząc się jak dziecko - Louis !!! Dalej są ubrani czyli nie będziesz wujkiem ! - popatrzyliśmy na siebie z Harrym i zaczęliśmy się śmiać.
- Nie chce mi się iść - jęknęłam.
- Zaniosę Cię - wziął mnie na ręcę Hazza. W jego ramionach czułam się bezpieczna. Hahahah moglibyśmy skakać przez jakieś urwisko, mogłabym nawet uderzyć o ziemię *-* To się robi chore. Moja psychika jest z minuty na minutę coraz bardziej zryta i coraz więcej w niej Harryego.
- Harry, postaw mnie - rozkazałam, a on posłuchał :)
- Proszę, madame - ukłonił się.
- Dziękuję sir Haroldzie - odpowiedziałam dostojnym głosem.

Friday, April 13, 2012

Rozdział 4

Następnego dnia obudziłam się wyjątkowo wcześnie. 9.21. Nie zrobiłam nic specjalnego poza umyciem się i ubraniem. No chyba, że krzyczenie na Harry'ego Styles'a aby ubrał łaskawie cokolwiek (!) na siebie jest zwyczajne. Posłuchał mnie... wow ! Kiedy Lou & Hazz pakowali się ja poszłam do pokoju Felicite. Ona też już była gotowa.
- Jak dzieciaki, gotowi ? - spytał Paul wchodząc do pokoju.
- Ta - odpowiedział Zayn ciągnąc za sobą walizkę. (...)

Do Melbourne lecieliśmy ok 2 godziny. Paul się postarał i tym razem załatwiła nam trzyosobowy i czteroosobowy pokój. Podzieliliśmy się tak jak w Sydney. Łóżka też już połączyliśmy :D Byłam znudzona, a za oknem świeciło popołudniowe słońce. Postanowiłam przejść się po okolicy.
- Idę się przejść, ktoś chętny ? - odezwałam się przerywając wszystkim seans 'Zmierzchu'
- Ja - Niall zerwał się na nogi. Ubraliśmy buty, zabrałam ze sobą jakąś mapę żeby się nie zgubić. Wyszliśmy z hotelu.
- W lewo czy prawo ? - spytał Nialler.
- Hmm na plaże czyli - popatrzyłam na mapkę - w lewo. Ruszyliśmy w kierunku oceanu. Po dwudziesty minutach drogi ujrzeliśmy pomarańczowo niebieski fale obmywające brzeg. Usiedliśmy na piasku wpatrując się w wodę oświetlaną przez promienie słoneczne.
- Pięknie, prawda ? - spytałam uśmiechając się pod nosem.
- Wiele razy już takie rzeczy widziałem - odpowiedział Niall.
- Nic dziwnego jak zwiedziłeś już połowę świata - szturchnęłam go ramieniem w bok. Mijało nas wiele osób, także fanki One Direction. Podeszło do nas z 5, a raczej 20... Ewentualnie 50. Tak, liczyłam. Bez zakochanych par trzymających się za ręce, całując co jakiś czas się nie obyło -.- To trochę dołujące. Zawsze, czyli odkąd kocham Harryego, marzyłam aby go pocałować na plaży, przy zachodzie słońca... Głupia wyobraźnia, zaraz się rozpłaczę. To nigdy nie będzie miało miejsca.
- Charlotte, o kim tak myślisz ? - spytał Horan wyrywając mnie z własnych myśli.
- O kim ? O... nikim - spuściłam wzrok na ziarenka kremowego piasku. Zaczęłam coś rysować... Wyszło serducho... Ugh.
- Nie uwierzę Ci. Powiedz, na pewno nikomu nie tego zdradzę... - położył rękę na moim ramieniu.
Westchnęłam pod nosem. Powinnam komuś o tym powiedzieć ale... Niall ? Nie mam pewności czy któregoś dnia Harry nie popatrzy na mnie jak na idiotkę tylko dla tego, że się w nim zakochałam.
- Może innym razem... - mruknęłam z nadzieją że da mi spokój.
- Przysięgam na jedzenie - odparł przykładając prawą dłoń do serca.
- Niall... - jęknęłam.
- Proooooszę ! - zrobił oczy a'la kot ze Shreka.
- Nikomu nie powiesz bo jeśli to zrobisz... Wyrzucę wszystkie twoje zapasy jedzenia do oceanu. - zagroziłam.
- Nigdy ! Jedzenie to poważna sprawa - oznajmił.
- Jest taki chłopak... Tylko cztery lata ode mnie starszy, ma piękne, zielone oczy i ten uśmiech, który jest jednym z jego wielu atutów - na mojej twarzy pojawił się banan.
- A na imię mu Harry Styles - dodał na co trochę się zmieszałam.
- Skąd to wiesz ? - spytałam zdziwiona.
- Zielone oczy, piękny uśmiech i cztery lata starszy. Nie trudno się domyślić, a jeszcze łatwiej widząc jak na niego patrzysz
- Tak bardzo to widać ? Nie mów mu ! - poprosiłam.
- Obiecałem ale jest jeszcze jedna rzecz... Zamknij oczy - rozkazał. Wykonałam polecenie. Szybkim ruchem Niall podniósł mnie z ziemi i zaczął biec. Podniosłam powieki. Ten mały Irlandczyk chce mnie wrzucić do oceanu.
- Ratunku !!! - krzyknęłam ale było za późno bo po chwili poczułam zimno i wodę w buzi. Wynurzyłam się najszybciej jak mogłam.
- Niall, zabije Cię - wysyczałam do chłopaka który zwijał się ze śmiechu.
______
Chcę podziękować za 7 komentarzy :)
I July za długi komentarz, który spowodował dobry nastrój do końca dnia :D